Zdjęcie ilustrujące
Temat planowanej biometanowni w Lubaczowie powraca, choć tym razem w nowym kontekście. Inwestor – firma Da Vinci Biogas Sp. z o.o. – poinformował Radę Miejską o możliwości zmiany lokalizacji przedsięwzięcia. Zamiast pierwotnie wskazywanego terenu, instalacja miałaby powstać na obszarze położonym przy ulicach Inżynierskiej i Technicznej.
Wydawać się mogło, że temat planowanej biometanowni w Lubaczowie dobiega końca. Po społecznym sprzeciwie mieszkańców, zarzutach dotyczących lokalizacji oraz negatywnych opiniach Marszałka Województwa Podkarpackiego i Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego, inwestycja sprawiała wrażenie przedsięwzięcia, z którego inwestor może się wycofać. Najnowsze pismo, które wpłynęło do Rady Miejskiej w Lubaczowie, pokazuje jednak, że scenariusz ten wcale nie jest przesądzony.
Podczas sesji Rady Miejskiej przewodniczący Marek Małecki odczytał pismo skierowane przez firmę Da Vinci Biogas Sp. z o.o., w którym inwestor odnosi się do planistycznych uwarunkowań realizacji biometanowni oraz sygnalizuje możliwość zmiany lokalizacji inwestycji.
Z treści pisma wynika, że inwestor że rozważa alternatywną lokalizację – teren przy ulicach Inżynierskiej i Technicznej w Lubaczowie, który już obecnie jest objęty miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego i według inwestora dopuszcza realizację tego typu inwestycji. Niestety, nie wskazano dokładnej lokalizacji, jednak możemy się domyślać, że chodzi o teren w pobliżu Parku Przemysłowego:

W związku z tym firma zwróciła się do Rady Miejskiej z prośbą o informację, czy dostrzega ona przeciwwskazania formalne, planistyczne lub społeczne dla realizacji biometanowni w nowej lokalizacji oraz czy taka zmiana byłaby postrzegana jako bardziej akceptowalna niż pierwotnie planowany teren. Uzyskanie stanowiska Rady, jak zaznaczono w piśmie, ma znaczenie dla dalszego planowania inwestycji.
W dyskusji głos zabrał radny Paweł Włoch, który zwrócił uwagę, że stanowisko Rady w tej sprawie nie powinno być podejmowane wyłącznie na poziomie formalnym. Wskazał, że sprzeciw wobec budowy biometanowni był już wcześniej wyrażany przez mieszkańców, a zmiana lokalizacji na inną część miasta nie rozwiązuje problemu społecznego. Jego zdaniem decyzja nie może sprowadzać się do wskazania nowego miejsca, ponieważ prowadziłoby to do podobnych protestów, a kluczowy pozostaje głos mieszkańców.
W odpowiedzi przewodniczący Rady Miejskiej zaznaczył, że radni, jako przedstawiciele poszczególnych okręgów, znają stanowiska swoich mieszkańców i nie ma potrzeby organizowania dodatkowych konsultacji czy referendum. Podkreślił, że sprzeciw społeczny wobec tego typu inwestycji jest powszechny i nie ogranicza się wyłącznie do jednej lokalizacji. W jego ocenie, ze względu na zurbanizowany charakter miasta oraz bliskość zabudowy mieszkaniowej, trudno wskazać na terenie Lubaczowa miejsce, które byłoby odpowiednie dla realizacji takiej inwestycji.
Marek Małecki zaznaczył również, że po ostatnich wydarzeniach oraz po zapoznaniu się z przedstawionymi opiniami instytucji zewnętrznych, stanowisko wobec biometanowni jest znane i ma charakter negatywny.
Zgodnie z informacją przekazaną przez Marka Małeckiego, Rada Miejska w Lubaczowie przygotuje odpowiedź na pismo inwestora, która ma odzwierciedlać dotychczasowe stanowisko samorządu oraz nastroje społeczne związane z planowaną inwestycją.
Sprawa pokazuje, że inwestor konsekwentnie dąży do realizacji biometanowni na terenie Lubaczowa, mimo wcześniejszego sprzeciwu mieszkańców oraz negatywnych opinii instytucji. Zamiast rezygnacji z przedsięwzięcia pojawia się próba wskazania nowej lokalizacji, co sprawia, że temat – choć wydawał się zamknięty – powraca i nadal budzi zainteresowanie oraz obawy lokalnej społeczności.


z pod Wrocławia za wszelką cenę próbuje wsadzić mieszkańcom to [usunięto] i nie patrzy na nic. Nieważne że ludzie mieszkali by w smrodzie. Liczy się dla nich tylko kasa. Po trupach do celu.
Ale mamy jeszcze osoby które blokują tą inwestycję. Oby im się udało.
Jeżeli instalacja zostanie zaprojektowana tak, że nie będzie oddziaływać na środowisko (brak uciążliwych zapachów/odorów), to ani mieszkańcy, ani radni nie mają tu nic do gadania. To jest prywatna inicjatywa i wolność gospodarcza. Inwestor buduje na swoim, zgodnie z przeznaczeniem gruntu i nikomu nic do tego, jaki model biznesowy realizuje na własnej działce. Radni, uchwalając taki plan lata temu, wyrazili już zgodę na to, by w tym miejscu powstawały fabryki czy zakłady.
Nie znaczy nie i żadnej smrodziarni w naszej okolicy nie będzie. Temat uważam za zamknięty i proszę się rozejść.
Zapis MPZP o "sąsiednich terenach" służy właśnie temu, jeśli inwestor udowodni w procedurze środowiskowej, że ani odór, ani hałas nie przekroczą płotu zakładu, to formalnie spełni wymóg planu.
W innym przypadku na tych terenach przemysłowych w ogóle nie będą powstawać żadne nowoczesne zakłady, skoro prawie każdy większy proces produkcyjny wymaga dziś raportu środowiskowego. Takie 'nie, bo nie' blokuje jakikolwiek rozwój strefy przemysłowej w mieście.
Jeśli gmina wyznaczyła ten teren jako "Przemysłowy", a jednocześnie w opisie zakazała jakiegokolwiek oddziaływania, to tworzy wewnętrznie sprzeczny dokument. Strefa przemysłowa przy ul. Inżynierskiej i Technicznej nie jest parkiem miejskim, lecz miejscem, które z definicji ma generować zyski i miejsca pracy dla Miasta Lubaczowa.
Ulice Inżynierska i Techniczna są zaprojektowane pod transport ciężki. To nie są osiedlowe uliczki, ale infrastruktura stworzona właśnie po to, by obsługiwać ruch związany z przemysłem. Blokowanie tam transportu podważa sens istnienia Parku Przemysłowego w Lubaczowie.
A jeśli chodzi o próby zrobienia tutaj zakładów ze strony PSL to były. Pamiętasz Josefie jak byl pomysł utworzenia jednostki między Dachnowem i Futorami. W wojsku zostało jeszcze wielu nominatów PiS. Zwlaszcza u Nas bo PiS może i stracił władzę w Polsce, ale nie u Nas lokalnie. I z dobrego pomysłu nic nie wyszło bo jednostki, ktore mogłyby wziąć pod siebie jednostkę w powiecie lubaczowskim odmówiły i zablokowały pomysł. Pomysł ciekawy, ktory zapewnilby Nam bezpieczeństwo w razie wojny i dał ludziom nowy zakład pracy dla większej ilości ludzi. Ale jak wspomniałem. Partyjny interes PiS jest ważniejszy niż ludzie z powiatu lubaczowskiego.
Wymień jednostki które mogłyby wziąść jednostkę pod siebie?
Wymień instytucje w których rządzi PiS które blokują powstanie tej jednostki?
Jednostka miała powstać w gminie Cieszanów - i tak przypomnij kto jest doradcą czy też był w zespole doradców Kosiniaka Kamysza?. A o lokalizacji jednostek decyduje tylko i wyłącznie MON.
A to, że Burmistrz Zadworny jest doradcą Kosiniaka mogło być właśnie możliwością do pociągnięcia sprawy do przodu w przypadku tego, że tutaj na dole byłaby chęć współpracy. Niestety jej nie było przez co pomysł na inicjatywy chwilę nie doczekał realizacji. A moim zdaniem lepszej szansy nie będzie by takie coś zrobić.
Czyli krótko piszac całą PL
by tym syfem zabudował, pewnie za wyjątkiem swoich okolic i Kosiniaka..
A i jeszcze jedno nie było ZSL, itd i tej reszty wielkich "eko" lewusów, oszolomów w rządzie, kolalicji itd i nie było wtedy też takiej presji by to stawiać, także wiataraków - a co się dzieje od 2 lat(?), tylko przykładowo w naszym powiecie(?), pchają się już prawie siłowo, po różnych wioskach i miejscowosciach
i przestań bredzić
Pewnie radni coś źle napisali 🤔
Biometanownia to nie 'smrodziarnia', tylko zakład przetwarzający surowiec w czystą energię i gaz. Zamiast dorabiać do tego teorie spiskowe, warto zrozumieć, że inwestor patrzy na tabelki w Excelu i szuka zysku, tak działa każdy wolny biznes, a miasto będzie miało zysk z podatków od nieruchomości i CIT. Jeśli prawo pozwala na przerób, to nikomu nic do tego, co wjeżdża na prywatny teren zakładu, o ile spełnia to normy środowiskowe.
Nie będzie tego șmierdzącegogónwa ani w Lubaczowie ani w okolicy.
Żaden transport z tym syfem też przez nasze miasto nie będzie kursował.
Taka wola ludu.
Zapraszam na ewentualne spotkanie z mieszkańcami, tam będziesz mógł wziąć udział w ciągle jeszcze grzecznej dyskusji.
Emocje nie wybudują dróg ani nie sfinansują szkół w Lubaczowie, robią to podatki od firm. Jeśli każdą nowoczesną instalację będziemy nazywać 'syfem' przed zapoznaniem się z technologią, to żadna poważna firma tu nie zainwestuje. Dyskusja powinna opierać się na dokumentach i parametrach, a nie na tym, kto głośniej krzyknie i kogo zastraszy.
Teren przemysłowy nie oznacza zgody na każdą technologię. O tym, jaki przemysł jest dopuszczalny, rozstrzyga plan miejscowy – a ten wprowadza konkretny zakaz zamierzeń mogących znacząco oddziaływać na tereny sąsiednie. To nie jest kwestia emocji, tylko treści uchwały przyjętej przez Radę Miasta. Normy środowiskowe i raport OOŚ służą ocenie inwestycji tam, gdzie plan ją dopuszcza. Nie są narzędziem do uchylania zakazów planistycznych. Gdyby było inaczej, MPZP nie miałby żadnej realnej funkcji.
Rozwój miasta polega na realizacji inwestycji zgodnych z planem, a nie na próbie jego obchodzenia argumentem o podatkach. Jeśli uznajemy, że plan jest zbyt restrykcyjny – właściwą drogą jest jego zmiana, a nie reinterpretacja obowiązujących zapisów.
Rada Miasta w uchwale MPZP już się wypowiedziała na temat ograniczeń inwestycyjnych w ramach Strefy Przemysłowej, szczegółowa interpretacja tych zapisów to już kwestia dla prawników, ale decyzja środowiskowa nie może podważać/omijać zapisów aktów planowania miejscowego, które są w tej relacji nadrzędne. Mało tego, zgodnie z wyrokiem WSA we Wrocławiu (sygn. II SA/Wr 698/24, wyrok z 6 marca 2025 r. Rada Miasta może wprowadzić zmiany w obowiązującym MPZP, polegające np. na wykluczeniu konkretnego typu inwestycji np. biogazowni/biometanowni bez żadnych konsekwencji odszkodowawczyc h. Zgodnie z tym wyrokiem, jeżeli zmiana MPZP polega na wykluczeniu wyłącznie określonego typu inwestycji przy jednoczesnym zachowaniu przemysłowego charakteru terenu to nie zachodzi naruszenie interesu prawnego lub uprawnienia przysługującego właścicielowi/inwestorowi.
W orzecznictwie sądów administracyjny ch (np. NSA) wielokrotnie podkreślano, że zakaz oddziaływania nie oznacza braku jakiejkolwiek emisji, lecz brak przekroczenia norm dopuszczalnych prawem poza granicami nieruchomości. Jeśli nowoczesna biometanownia (instalacja hermetyczna) zamyka emisję hałasu i zapachu w obrębie swojej działki, to formalnie nie oddziałuje na tereny sąsiednie w rozumieniu prawa ochrony środowiska.
Co do zmian w MPZP – oczywiście, Rada Miasta ma władztwo planistyczne. Jednak celowe 'wycinanie' konkretnego typu inwestycji w momencie, gdy inwestor składa wniosek, to nadużycie władztwa planistycznego i naruszenie zasady zaufania obywatela do państwa.
Strefa przemysłowa przy ul. Inżynierskiej i Technicznej powinna służyć przemysłowi. Jeśli będziemy interpretować plany tak restrykcyjnie, że każda instalacja wymagająca Raportu OOŚ będzie z góry skreślona, to Lubaczów stanie się skansenem, a nie miastem przyjaznym inwestorom. Prawo powinno chronić mieszkańców, ale nie może być narzędziem do blokowania nowoczesnej transformacji energetycznej kraju oraz inwestycji wysokich technologii. W obecnym stanie rzeczy Lubaczów wysyła fatalny sygnał w Polskę. Inwestorzy wysokich technologii, dysponujący ogromnym kapitałem, boją się zainwestować tutaj choćby złotówkę. Dlaczego? Bo widzą, że w każdej chwili ich proces inwestycyjny może zostać arbitralnie zablokowany, bo komuś z Rady Miejskiej czy grupie krzykliwych osób przestał się podobać dany profil działalności – mimo zgodności z pierwotnym przeznaczeniem terenu.
Takie podejście promuje gospodarczą stagnację. Poważny biznes potrzebuje stabilności i przewidywalnośc i prawa, a nie 'partyzantki planistycznej'. Jeśli Lubaczów chce być nowoczesnym miastem, a nie tylko sypialnią z rosnącym zadłużeniem, musi szanować zasady, które sam ustanowił w strefie przemysłowej.
Mieszkańcy mają pełne prawo nie chcieć inwestycji, która nie wpisuje się w charakterystykę gospodarczą regionu i która de facto zmierza do przekształcenia miasta w zaplecze przetwórstwa odpadów. To nie jest sprzeciw emocjonalny, lecz racjonalna ocena kierunku rozwoju.
Radni nie tylko mogą, ale wręcz mają obowiązek reprezentować interes społeczności lokalnej i chronić długofalowy interes miasta.
Odbiór społeczny byłby zupełnie inny, gdyby inwestycja stanowiła element uzupełniający dużego zakładu produkcyjnego, zatrudniającego setki osób i budującego lokalny łańcuch wartości.
Nieprzypadkowo raport NCBiR wskazuje, że – ze względu na brak dużych zakładów przetwórstwa w regionie – skala planowanej biometanowni wielokrotnie przewyższa realny potencjał produkcji biometanu dla powiatu lubaczowskiego. To pokazuje, że mamy do czynienia z inwestycją niedopasowaną do lokalnych uwarunkowań, a nie z naturalnym elementem rozwoju regionu.
Myśle, że sprzeciw mieszkańców wobec tej inwestycji nie jest sprzeciwem wobec nowoczesnych technologii ani rozwoju przemysłu - wręcz przeciwnie. Jestem przekonany, że zarówno mieszkańcy, jak i Rada Miejska, z całą pewnością byliby gotowi aktywnie wspierać inwestycje typu high-tech i big-tech, takie jak centra R&D, zakłady zaawansowanej elektroniki, komponentów dla przemysłu kosmicznego i lotniczego, fabryki bateryjne, półprzewod niki, centra automatyki i robotyki, technologie magazynowania energii czy nowoczesne centra danych. To są inwestycje oparte na wiedzy, innowacji i kapitale ludzkim, a nie na masowym transporcie i przetwórstwie odpadów, i właśnie taki kierunek rozwoju jest spójny z długofalowym interesem miasta.
To jakiś żart?
Co do teorii spiskowych to wyjaśnij z łaski swojej o czym konkretnie piszesz, bo o sprowadzaniu cuchnącego ścierwa od banderowskich oligarchów to sami przecież obwieściliście z zadziwiającą szczerością.
A poza tym kapitalizm w wersji XIX-wiecznej już się skończył - chyba ci to umknęło, Mariusz. Więc knajpiane mądrości typu "Wolnoć, Tomku, W swoim domku" to zachowaj dla nierozgarniętyc h naiwniaków.
Teraz Gmina Stary Dzików ma 30 dni na odwołanie się od tej decyzji do sądu administracyjne go w Rzeszowie.
Ciekawe komu zależy na tych zużytych niemieckich wiatrakach🤔
Płaskoziemców nie przekonasz, oni są oporni na wiedzę a trudni do...... i ten lament dlaczego nic w Luba nie ma
Bo żaden Lubaczowianin nie napisałby nic równie głupiego.
Jeżeli się na czymś znacie to na pewno nie na biznesie ani na budowaniu relacji z ludźmi. Poważnie myślicie, że wylewając swoją niemoc i frustrację w formie prymitywnych, chamskich inwektyw coś zyskacie? Nie jesteście nawet w połowie tacy bystrzy jak wam się wydaje. Lubaczów to nie kartoflisko. Są tu mądrzy ludzie, którzy już raz posłali ten wasz poroniony pomysł w kosmos i zrobią to ponownie, tyle razy ile będzie trzeba aż pojmiecie, że nic tu po was.
Nawet tym z PiS?