Inwestor biometanowni w Lubaczowie odpowiada na protesty mieszkańców
Featured

Inwestor biometanowni w Lubaczowie odpowiada na protesty mieszkańców

Planowana lokalizacja biometanowniPlanowana lokalizacja biometanowni

Inwestor planujący budowę dużej biometanowni między Lubaczowem a Oleszycami przedstawił pisemne stanowisko wobec protestów złożonych przez mieszkańców w trakcie procedury wydawania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. W obszernym piśmie pełnomocnik spółki Da Vinci Biogas szczegółowo odniósł się do zarzutów dotyczących m.in. uciążliwości zapachowych, ochrony wód, bezpieczeństwa, ruchu drogowego czy wpływu na wartość nieruchomości.

Biometanownia o skali przemysłowej - jedna z większych w kraju

Przypomnijmy, że między Oleszycami a Lubaczowem planowana jest budowa dużej biometanowni zaliczanej do instalacji przemysłowych o znaczącej skali.  Według dokumentacji instalacja ma przetwarzać do 150 tysięcy ton wsadu rocznie. To wartość znacznie wyższa niż w typowych biogazowniach rolniczych, które zużywają od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy ton wsadu rocznie. W procesie fermentacji ma powstawać około 12,3 mln m³ biogazu. Po oczyszczeniu ma to dać ponad 6,5 mln m³ biometanu oraz 5,7 mln m³ dwutlenku węgla.

Biometan ma być wykorzystywany jako paliwo transportowe w postaci bio-LNG, natomiast CO₂ jako surowiec do dalszych zastosowań przemysłowych. Zakład ma opierać się na fermentacji beztlenowej odpadów pochodzenia roślinnego, zwierzęcego oraz spożywczego. Dokumentacja przewiduje również budowę infrastruktury towarzyszącej na terenie o powierzchni 4,9 ha, w tym instalacji fotowoltaicznej o mocy do 2 MW.

Protesty mieszkańców i przebieg procedury środowiskowej

Plany budowy biometanowni wzbudziły szerokie zainteresowanie oraz sprzeciw części mieszkańców. W połowie października świetlicy Szpitala Powiatowego w Lubaczowie odbyło się spotkanie, podczas którego omawiano możliwe skutki realizacji inwestycji i jej wpływ na otoczenie. Podnoszono przede wszystkim kwestię lokalizacji zakładu oraz jego skali.

Mieszkańcy zwracali uwagę m.in. na bliską odległość planowanego obiektu od zabudowy mieszkalnej i szpitala, ryzyko uciążliwości zapachowych, możliwe oddziaływanie na wody gruntowe, zwiększony ruch ciężarówek oraz zmianę charakteru terenów sąsiadujących. W protestach pojawiał się także zarzut braku odczuwalnych korzyści dla lokalnej społeczności przy jednoczesnym obciążeniu infrastruktury i środowiska.

Szczegółowe stanowisko inwestora w sprawie protestów

Do 3 listopada 2025 roku mieszkańcy mogli składać uwagi i wnioski w ramach postępowania o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla inwestycji. 3 grudnia 2025 r. burmistrz Lubaczowa wydał obwieszczenie, w którym poinformował, że w dniu 1 grudnia 2025 r. do Urzędu Miejskiego wpłynęło uzupełnienie inwestora z 27 listopada 2025 r. Jest to obszerne pismo przygotowane przez pełnomocnika Przemysława Serugę, zawierające odpowiedzi na liczne protesty strony społecznej.

W piśmie skierowanym do burmistrza czytamy m.in., że jest to reakcja na wezwanie z 14 listopada 2025 r., a inwestor „poniżej przedstawia syntetyczne wyjaśnienia odnoszące się do 13 punktów problemowych (…) stanowiących zbiór uwag wniesionych przez mieszkańców w toku konsultacji społecznych”.


Uciążliwości zapachowe i wpływ na zdrowie – inwestor o „całkowitej hermetyzacji”

Jednym z głównych zarzutów mieszkańców są obawy przed uciążliwościami zapachowymi oraz wpływem na komfort życia i zdrowie. Inwestor twierdzi, że te obawy wynikają z utożsamiania planowanej instalacji z przestarzałymi biogazowniami rolniczymi.

W piśmie podkreślono, że „projektowana instalacja jest obiektem całkowicie shermetyzowanym (zamkniętym)”. Inwestor wskazuje, że:

„Wszystkie etapy technologiczne (od przyjęcia wsadu, jego rozładunku, przetwarzanie, magazynowanie, po fermentację i magazynowanie pofermentu) odbywają się w szczelnych zbiornikach i halach. Każda nieszczelność stanowiłaby stratę ekonomiczną (utratę biometanu), dlatego instalacja jest monitorowana pod kątem szczelności w trybie ciągłym”.

Zwrócono uwagę, że proces fermentacji ma odbywać się w szczelnych zbiornikach żelbetowych, a pozostałości pofermentacyjne mają być również gromadzone w zamkniętych zbiornikach w celu odzysku gazu resztkowego.

Kwestia zapachów ma być ograniczona także poprzez sposób przyjmowania wsadu. Inwestor wyjaśnia, że rozładunek substratów będzie odbywał się w zamkniętej hali przyjęć, w której ma panować podciśnienie, a „powietrze procesowe będzie ujmowane układem wentylacji oraz oczyszczane w zestawie płuczka + biofiltr o skuteczności redukcji zanieczyszczeń >99%”.

W piśmie powołano się również na wyniki modelowania rozprzestrzeniania się substancji w powietrzu:

„Przeprowadzona analiza rozprzestrzeniania się substancji w powietrzu (…) wykazała, że uciążliwość zapachowa nie wykracza poza granice terenu inwestycji. Tym samym nie ma możliwości negatywnego oddziaływania na zabudowę mieszkalną oddaloną o ok. 800–1000 m”.

Inwestor stwierdza, że nowoczesne instalacje biogazowe „należy zaliczyć do grupy obiektów, które praktycznie nie emitują odorów”, przy założeniu właściwego prowadzenia procesu i stosowania dobrych praktyk. Deklaruje także możliwość zastosowania systemów monitorowania emisji odorowych.


Ruch drogowy i bezpieczeństwo na drogach

Mieszkańcy zgłaszali obawy dotyczące zwiększonego ruchu ciężarówek oraz bezpieczeństwa na lokalnych drogach. Inwestor ocenia, że planowane natężenie ruchu nie będzie istotne w skali obecnego obciążenia.

W dokumencie wskazano, że „maksymalny szacowany ruch to ok. 60 przejazdów na dobę (średnio 3 pojazdy na godzinę)” i że ma to być wartość nieistotna dla przepustowości dróg. Jednocześnie inwestor deklaruje, że transport ciężarowy będzie odbywał się wyłącznie w godzinach 6:00–22:00, co – w jego ocenie – „całkowicie eliminuje uciążliwość nocną”.

Odnosząc się do obaw dotyczących zanieczyszczania dróg, inwestor zapowiada wyposażenie zakładu w myjkę kół i podwozi pojazdów wyjeżdżających z instalacji.

Ważnym elementem argumentacji jest teza, że odpady, które mają być wykorzystywane w biometanowni, już dziś są przewożone po drogach publicznych:

„Nie mówimy zatem o zwiększonej ilości transportów (bo powstanie biogazowni nie zwiększy ilości transportowanych odpadów), a jedynie o jego uporządkowaniu”.


Hałas i oddziaływanie skumulowane

W piśmie przywołano wyniki analizy akustycznej, według której poziom hałasu na granicach terenów chronionych ma nie przekraczać dopuszczalnych norm (55 dB w dzień, 45 dB w nocy). Inwestor wskazuje, że główne źródła hałasu mają być obudowane lub zlokalizowane wewnątrz budynków, a prace związane z przyjmowaniem wsadu będą prowadzone w zamkniętej hali oraz w porze dziennej.

Jednocześnie odniesiono się do zarzutów o skumulowane oddziaływanie z planowaną biogazownią w Oleszycach. W piśmie wskazano, że odległość między oboma obiektami ma wynosić około 1,37 km, a zastosowanie technologii hermetycznej w obu zakładach ma powodować, że „ich strefy oddziaływania są lokalne i nie nakładają się na siebie”.


Ochrona wód – rzeka Sołotwa i GZWP 428

Kolejnym ważnym obszarem protestów była ochrona wód, w tym rzeki Sołotwy oraz Głównego Zbiornika Wód Podziemnych nr 428. Inwestor stwierdza, że zarzuty dotyczące zagrożenia dla wód są bezzasadne w świetle przyjętych rozwiązań technicznych.

W piśmie podano, że teren inwestycji znajduje się w odległości 1732,09 m od koryta rzeki Sołotwy, co – zdaniem inwestora – wyklucza bezpośredni wpływ na wody powierzchniowe.

W odniesieniu do wód podziemnych opisano system tzw. „podwójnej bariery”, w którym szczelne zbiorniki z betonu hydrotechnicznego mają być posadowione na geomembranie PEHD, z drenażem kontrolnym między warstwami. Według inwestora takie rozwiązanie „w 100% odcina możliwość infiltracji zanieczyszczeń do wód gruntowych”.

Podkreślono, że zakład ma pracować w systemie bezściekowym, a ścieki technologiczne „są w całości zawracane do procesu fermentacji”. Do środowiska mają być odprowadzane jedynie ścieki bytowe.

Inwestor stwierdza, że tak zaprojektowana instalacja „gwarantuje brak możliwości negatywnego wpływu na wody gruntowe” i wskazuje, że większe ryzyko istnieje w przypadku rozproszonego przetwarzania odpadów w wielu miejscach z użyciem przestarzałych technologii.


Wartość nieruchomości i wizerunek okolicy

W protestach pojawiały się obawy o możliwy spadek wartości nieruchomości oraz wpływ inwestycji na turystyczny charakter okolicy. Inwestor ocenia te obawy jako oparte na błędnym założeniu o uciążliwości zakładu.

W piśmie czytamy, że nowoczesna biometanownia ma być „obiektem nieuciążliwym, estetycznie osłoniętym zielenią”, który generuje dochody podatkowe dla gminy i może wspierać rozwój lokalnej infrastruktury. Inwestor stwierdza, że tam, gdzie powstają nowe zakłady i infrastruktura, „wartość wszystkich nieruchomości w takim regionie rośnie w sposób trwały”.

Odnosząc się do zarzutu niszczenia wizerunku turystycznego, inwestor argumentuje, że biometanownia ma niską zabudowę, nie emituje hałasu poza teren zakładu i ma być otoczona pasem zieleni izolacyjnej. Podkreślono również, że – zdaniem inwestora – brak uciążliwości zapachowej oznacza brak wpływu na walory turystyczne.


Bezpieczeństwo procesowe, awarie i pożary

Znaczną część pisma poświęcono bezpieczeństwu procesowemu, ryzyku awarii i zagrożeniom pożarowym. Inwestor podkreśla, że instalacja będzie w pełni zautomatyzowana, sterowana systemem SCADA i projektowana zgodnie z dyrektywą ATEX dotyczącą stref wybuchowych.

Wskazano, że każdy zbiornik fermentacyjny ma posiadać zawory bezpieczeństwa oraz pochodnię awaryjną, która w razie potrzeby ma w sposób kontrolowany spalać nadmiar biogazu. Zaznaczono również, że:

„W przypadku biometanowni nieprzestrzeganie reżimów technologicznych zawsze kończy się wstrzymaniem produkcji”.

W piśmie opisano, że wyłączenie biometanowni zgodnie z procedurami może trwać kilka miesięcy i wiązać się z dużymi kosztami, co ma motywować inwestora do szczególnie starannego nadzoru nad instalacją.

W części dotyczącej pożarów inwestor podnosi, że biogazownie „należą do bezpiecznych zakładów pod kątem zagrożenia pożarowego”. Zapowiedziano budowę zewnętrznego zbiornika przeciwpożarowego, opracowanie dokumentów z zakresu bezpieczeństwa pożarowego oraz wdrożenie szeregu środków organizacyjnych – od monitoringu stężeń gazów po szkolenia personelu i zakaz używania otwartego ognia na terenie zakładu.


Gryzonie, owady i kwestie sanitarne

Mieszkańcy zgłaszali również obawy dotyczące pojawienia się gryzoni, insektów i ptactwa przyciąganych przez odpady organiczne. Inwestor odpowiada, że w planowanej instalacji odpady nie będą magazynowane „pod chmurką”.

Substraty mają trafiać bezpośrednio do zamkniętej hali przyjęcia i szczelnych zbiorników, bez możliwości swobodnego dostępu dla zwierząt. Inwestor wskazuje, że po wprowadzeniu odpadów do zbiorników fermentacyjnych „nie będzie do nich żadnego dostępu”, a zakład ma być objęty nadzorem powiatowego lekarza weterynarii oraz obowiązkowym programem deratyzacji.

W piśmie sugeruje się, że zwiększona liczba owadów czy gryzoni, o której mowa w protestach, może wiązać się raczej z „zamkniętymi i nielegalnymi wysypiskami czy pryzmami obornika” niż z nowoczesną, hermetyczną instalacją.


Odpady z zagranicy i transgraniczny transport

W protestach pojawiły się również obawy, że do biometanowni mogą trafiać odpady z zagranicy, w tym z Ukrainy. Inwestor jednoznacznie to wyklucza.

W piśmie wskazano, że odpady ulegające biodegradacji mają największą wartość, gdy są świeże, a „długi transport powoduje samoczynny rozkład materii organicznej, co obniża uzyski biogazu”. Z tego powodu – jak podkreślono – transport z daleka jest nieopłacalny.

Inwestor deklaruje, że substraty będą pozyskiwane lokalnie, „z jak najbliższej odległości”, a transgraniczne przemieszczanie odpadów jest ograniczone i regulowane prawnie. Wprost zapisano, że „inwestor wyklucza import odpadów z zagranicy”.


Sprzeciw społeczny a procedura administracyjna

W końcowej części pisma inwestor odnosi się do samego sprzeciwu społecznego. Podkreśla, że „rozumie obawy mieszkańców”, ale twierdzi, że wynikają one głównie z braku wiedzy o nowoczesnych technologiach biometanowych. Wskazuje, że przedłożony raport oddziaływania na środowisko wraz z uzupełnieniami ma dowodzić zgodności inwestycji z przepisami prawa polskiego i unijnego.

Inwestor powołuje się przy tym na przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego, wskazując, że organy administracji działają na podstawie prawa, a „subiektywny sprzeciw społeczny niepoparty dowodami na łamanie norm nie może stanowić podstawy do odmowy wydania decyzji”.

W podsumowaniu pisma czytamy:

„Mając na uwadze powyższe wyjaśnienia oraz fakt, że przedłożona dokumentacja wyczerpuje zakres merytoryczny wymagany do zakończenia procedury oceny oddziaływania na środowisko, wnoszę o dalsze procedowanie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach”.

Jednocześnie inwestor deklaruje „gotowość do dalszej współpracy z przedstawicielami strony społecznej, w celu wymiany merytorycznych argumentów oraz wyeliminowania niepewności i wątpliwości związanych z planowaną do realizacji biometanownią”.


Co dalej?

Pismo pełnomocnika Da Vinci Biogas stanie się częścią dokumentacji postępowania środowiskowego prowadzonego przez burmistrza Lubaczowa. Organ będzie teraz analizował całość zgromadzonych materiałów – zarówno raport oddziaływania na środowisko, uzupełnienia inwestora, jak i protesty mieszkańców oraz stanowiska organów opiniujących.

Od treści decyzji środowiskowej i ewentualnych dalszych odwołań zależeć będzie, czy inwestycja biometanowni między Lubaczowem a Oleszycami zostanie ostatecznie dopuszczona do realizacji, a jeśli tak – na jakich warunkach.

Co o tym myślisz?
Wszystkich odpowiedzi: 274
Kmicic
Budować fajnopolakom oni chcą ją jestem za ❤️
2
Krzysztof Kaiser 2
Kmicic vel polak2010. Nie chcą. Ta sprawa czy za czy przeciw nie ma i nie powinna mieć barw partyjnych. A niestety czy przy tej biogazowni czy biogazowni nieco dalej to PiS przylepia się tych spraw dla politycznych korzyści bez efektów jak rzep do psiego ogona po omacku i więcej tylko chaosu robi niż przynosi to efektu.
-1
Erprise
Ukryte z powodu niskiej oceny komentarzy. Kliknij tutaj, aby wyświetlić. Zamiast straszenia ludzi katastrofami i powielania niesprawdzonych informacji, warto wreszcie powiedzieć głośno o jednym: taka inwestycja to ogromny zastrzyk finansowy dla gminy i realna szansa na przyciągnięcie kolejnych firm dzięki tańszej energii i lokalnemu paliwu. Biometanownia tej skali to nie „mały eksperyment rolniczy”, tylko przemysłowa instalacja za dziesiątki milionów złotych, która generuje konkretne i wymierne wpływy do budżetu. Sama wartość majątku powoduje, że podatki od nieruchomości idą w gminie w setki tysięcy, a nawet ponad milion złotych rocznie, to pieniądze, których dziś nie ma i które można przeznaczyć na drogi, szkoły czy inwestycje społeczne. Każdy, kto twierdzi inaczej, po prostu nie zna spraw podatkowych. Druga sprawa: tania energia i paliwo produkowane lokalnie. Biometan to dziś jeden z najbardziej perspektywiczny ch nośników energii w Europie. Firmy produkcyjne i logistyczne szukają miejsc, gdzie mogą obniżyć koszty energii albo zasilać flotę paliwem niskoemisyjnym. Gmina, która ma u siebie instalację wytwarzającą biometan oraz energię elektryczną (nawet jeśli głównie na potrzeby własne), automatycznie staje się atrakcyjniejsza dla biznesu, bo daje gwarancję stabilnych dostaw i niższych kosztów. W Polsce już wiadomo, że tam, gdzie pojawia się nowoczesna energetyka, tam pojawiają się nowe inwestycje, a za nimi miejsca pracy i rozwój lokalnej gospodarki. Bez lokalnych źródeł energii nie będzie żadnych poważnych firm, bo koszt prądu jest dziś jednym z najważniejszych czynników wyboru lokalizacji. Można krzyczeć o strachu, można powtarzać mity ale fakt jest taki:
ta biometanownia to jedyna duża inwestycja energetyczna od lat, która autentycznie może podnieść Lubaczów i okolice z gospodarczej stagnacji. Więcej pieniędzy w budżecie, więcej inwestorów, więcej miejsc pracy. Na świecie gminy potrafią walczyć o takie projekty, a u nas próbuje się je przepędzić. Warto się zastanowić, czy chcemy rozwoju regionu, czy wiecznego narzekania, że „nic się u nas nie dzieje”.

-2
Bua Ha Ha Ha Ha Ha Ha
Zabrakło dopisku "Tekst sponsorowany"
Wklejone z szablonu ogólniki, półprawdy, obiecanki-cacanki i marketingowy bełkot

16
Recenzent
Inwestor w swoim raporcie stwierdza, że wyprodukowany biometan zostanie
skroplony i będzie sprzedawany na rynku do gospodarczego wykorzystania. Założenie, że będzie sprzedawał poniżej ceny rynkowej jest kuriozalne. Hisoryjki o tańszej energii i lokalnym paliwie mają tyle samo wspólnego z rzeczywistością co te dotyczące Św. Mikołaja. Jest to komercyjna instalacja, bardzo droga instalacja, w planach której nie ma bezpośredniego przekazywania gazu, ciepła bądź energii elektrycznej lokalnie np. do budynków miejskich, czy też lokalnych przedsiębiorstw . W kwestii rocznych wpływów do budżetu - Miasto powinno mieszkańcom przedstawić konkretne wyliczenia.

21
Erprise
Ukryte z powodu niskiej oceny komentarzy. Kliknij tutaj, aby wyświetlić. To nie są „historyjk i o Świętym Mikołaju”, tylko fakty dotyczące rynku energii i sposobów, w jakie działa przemysł energetyczny w Polsce i UE.
1. Czy biometanownia musi sprzedawać paliwo lokalnie? Oczywiście, że nie musi. To instalacja komercyjna, to prawda. Natomiast może zawierać lokalne umowy na dostawy energii (PPA, kontrakty ciepłownicze, długoterminowe umowy na odbiór biometanu). Tak robią biogazownie w Strzelinie, Piątnicy czy Małdytach, tam część produkcji zasila lokalne zakłady. Nie twierdzę, że tu będzie identycznie, ale mówienie, że to „niemożliw e”, jest po prostu niezgodne z realiami energetyki.

2. Cena energii a koszty firm. Nikt nie twierdzi, że inwestor będzie sprzedawał energię „poniżej ceny rynkowej”. Chodzi o to, że lokalne źródła energii dają stabilność i przewidywalność cen, a to jest ogromny atut dla firm, często ważniejszy niż sama cena.
3. Wpływy podatkowe. Oczekiwanie, że miasto przedstawi mieszkańcom wyliczenia podatków, jest jak najbardziej słuszne. Natomiast podstawowa zasada jest prosta:
duża instalacja przemysłowa = duża wartość majątku = wyższe podatki od nieruchomości. To nie „marzenia”, tylko konstrukcja podatku lokalnego wynikająca z ustawy.
4. Sprzedaż bio-LNG i CO2. To, że część produkcji ma być sprzedawana na zewnątrz, jest normalne i standardowe. To nie wyklucza, że obecność takiego zakładu zwiększa atrakcyjność inwestycyjną regionu, bo firmy patrzą na dostępność infrastruktury, stabilność dostaw energii i rozwój lokalnego zaplecza technologiczneg o, a nie tylko to, czy gaz zostanie podłączony rurą do sąsiada.

Podsumowując, nie chodzi o budowanie bajek, tylko o zrozumienie, że energetyka zawsze wpływa na rozwój gospodarczy, czego przykłady są na świecie.

-11
Recenzent
1. Przykłady Strzelina czy Piątnicy nie mają zastosowania do Lubaczowa. Tamte biogazownie współpracują z dużymi zakładami, które same produkują odpady i odbierają energię — tworzą zamknięty, lokalny obieg. U nas takich zakładów nie ma, więc biometanownia nie rozwiązuje lokalnego problemu odpadów, tylko musi je sprowadzać z zewnątrz, generując transport.

Dodatkowo inwestor nie przewiduje żadnych dostaw energii do lokalnych firm ani miasta. Gaz ma być skraplany i wywożony, prąd wykorzystywany głównie na potrzeby własne. W tej inwestycji nie ma infrastruktury ani odbiorców, którzy mogliby korzystać z lokalnych umów PPA — więc odwoływanie się do takich przykładów jest po prostu nietrafione.

2. Stabilność cen nie bierze się z tego, że instalacja stoi obok miasta, tylko z podpisanych umów i istniejącej infrastruktury. Stabilne ceny energii wynikają z umów i istniejących połączeń technicznych między wytwórcą a odbiorcą. Tutaj takich połączeń nie ma. Nie będzie lokalnego gazu, lokalnego ciepła ani energii kierowanej do przedsiębiorstw . Sugerowanie, że sama obecność instalacji daje przewidywalność cen firmom z Lubaczowa, jest nieuzasadnionym uproszczeniem.

3. Tak, duża instalacja oznacza duży podatek — ale tylko jeśli inwestor rzetelnie zadeklaruje wartość budowli. W praktyce w całej Polsce toczą się spory o to, co jest budowlą, a co urządzeniem. Dlatego gmina powinna przedstawić mieszkańcom konkretne wyliczenia. Sam podatek to tylko jedna strona bilansu, obok kosztów dróg, transportu czy konfliktów społecznych.

4. To narracja życzeniowa. Nikt lokalnie nie kupi bio-LNG, nikt nie odbierze CO₂, nie ma tu przemysłu, który wykorzysta te produkty. Zakład będzie sprzedawał wszystko poza gminę. Sugestia, że dzięki temu pojawią się inwestorzy, to publicystyczna fantazja. Atrakcyjność inwestycyjna nie rośnie od ciężarówek z biometanem. Atrakcyjność lokalizacyjna przedsiębiorstw zależy od infrastruktury, dostępności pracowników, dróg, rynku zbytu, kosztów transportu i lokalnych ulg — a nie od tego, że w okolicy działa instalacja produkująca paliwo.

24
natenczas
Powala dojmujący brak konkretnych i wymiernych korzyści. Natomiast mnóstwo tu "realiów energetyki", stabilności, przewidywalnośc i, konstrukcji podatków, atrakcyjności regionu, dostępności infrastruktury, rozwoju zaplecza technologiczneg o itp. To osobliwe wodolejstwo potwierdza, że to jednak SĄ tylko opowiastki o św. Mikołaju.
18
Erprise
Ukryte z powodu niskiej oceny komentarzy. Kliknij tutaj, aby wyświetlić. Poniższa symulacja opiera się na danych technicznych i średnich kosztach/parametrach instalacji biometanowych tej skali w UE oraz w Polsce (moc 20–30 MW, przerób 120–200 tys. ton/rok).

1. WARTOŚĆ INWESTYCJI I PODATKI DLA GMINY

Szacowana wartość inwestycji: przyjęte minimum 220–260 mln zł
(koszty biometanowni 20–30 MW: 9–11 mln zł/MW łącznie z infrastrukturą LNG i logistyką)

Podatek od nieruchomości (stawka ustawowa: 2% wartości budowli rocznie):
ok. 4,2–5,2 mln zł rocznie do budżetu gminy, to więcej niż wpływy podatkowe niektórych całych małych gmin w PL.

Podatek od gruntów i budynków:
80–120 tys. zł rocznie.

Łącznie: 4,3–5,3 mln zł rocznie stałych wpływów budżetowych.
To nie jest obietnica, to ustawowy obowiązek podatkowy.

2. LOKALNE MIEJSCA PRACY I RUCH GOSPODARCZY
Zatrudnienie bezpośrednie: Biometanownia 25 MW to zakład klasy przemysłowej: operatorzy, automatycy, mechanicy, laboratorium, obsługa logistyki i magazynów, administracja, to 35–45 stałych etatów
(płace w energetyce: 6 000–11 000 zł brutto)

Zatrudnienie pośrednie: transport substratów, utrzymanie ruchu, serwis, IT, ochrona, usługi zewnętrzne: 60–80 etatów pośrednich.
Łącznie: 95–125 miejsc pracy związanych z jednym zakładem.

3. WYNIKAJĄCY OBRÓT LOKALNYCH FIRM (głównie transportowych) .
Przy 60 kursach dziennie, to ok. 21 900 kursów rocznie. Średni koszt transportu 1 kursu 20–25 km (substraty lokalne): 70–110 zł. 1,5–2,3 mln zł rocznie zlecane lokalnym firmom transportowym.

4. WSPARCIE ROLNICTWA LOKALNEGO. Przy 150 tys. ton wsadu rocznie:
– kukurydza kiszonkowa, wywary, odpady rolne i spożywcze. Średnia stawka kontraktu: 110–150 zł/t. 16,5–22,5 mln zł rocznie trafiające do rolników i firm lokalnych. (duży zastrzyk gotówki dla gospodarstw mających zbyt na odpady i odpłatny odbiór pozostałości)

5. EFEKT ENERGETYCZNY I INWESTYCYJNY. Produkcja biometanu: 6,5 mln m³ rocznie. Energia chemiczna: ok. 65 000 MWh. Średni koszt produkcji: 260–310 zł/MWh. Rynek energii dla przemysłu: 520–650 zł/MWh. Energia z takiego zakładu może być 35–50% tańsza niż ceny rynkowe, jeśli inwestor sprzedaje ją w ramach kontraktów PPA (powszechna praktyka OZE).

Efekt przyciągania inwestorów. Firmy energochłonne (magazyny chłodnicze, przetwórstwo, drukarnie, zakłady logistyczne) szukają tańszej energii.
Inwestycje lokowane przy zakładach biometanowych w Polsce i UE (2020–2024): centra logistyczne, AI, zakłady chłodnicze, przetwórnie spożywcze, zakłady pakowania i dystrybucji.

Realistyczna symulacja: Jeśli Lubaczów zapewni energię to możliwe jest ulokowanie firmy zużywającej ok. 10–15 GWh rocznie, zatrudniającej 100–150 osób.
To jest standard dla takich lokalizacji, nie fantazja. A tę symulację przygotowaliśmy dla rozwoju Lubaczowa, bez profitów z nią związanych.

-11
Witek
To stek kłamstw, tylko frajer w to uwierzy, tutaj nie będzie żadnej energii tylko gaz wtłoczony w rurociąg, my tylko oddamy nasze jeszcze czyste środowisko, a zyski będą dla firm zewnętrznych. A poza tym, biometanownia nie będzie kupować od rolnika żadnej masy zielonej tylko będą przyjmować odpady komunalne, osady z oczyszczalni ścieków czy padłe zwierzęta. To wszystko jest w raporcie.
24
osoba sceptyczna
Osobo inwestorska, a cóż to za cudowne rozmnożenie liczby etatów? Wcześniej była mowa o 14 miejscach pracy, teraz się pojawia 90-125 etatów. Strach pomyśleć ile rąk do pracy będzie potrzebnych jak dyskusja z mieszkańcami Lubaczowa potrwa jeszcze kilka miesięcy. W takim tempie fantazjowania okaże się, że może nie wystarczyć rąk do pracy w całym powiecie i trzeba będzie tu ściągać ludzi z okolicznych powiatów.
24
Niepojęte
Kolega "Recenzent" rzeczowo obalił twoje poprzednie niedorzeczne tezy, które okazują się - delikatnie mówiąc - fantazjowaniem i nawet się do tego nie odniosłeś. I poważnie liczysz na to, że dorzucając kolejne, równie zabawne argumenty przekonasz kogoś?
7
VOX
Myśmy też zrobili symulację i wynika z niej, że efekt tej inwestycji to smród, hałas, zanieczyszczeni e, spadek wartości działek, zniszczone drogi przez śmierdzące zawalidrogi jeżdżące tam i z powrotem, których wyprzedzić nie można i trzeba się snuć kilometrami za ich odorem. Słusznie zauważył jeden z komentujących, że skoro inwestor jest taki pewny samych pozytywnych skutków inwestycji to niech je zagwarantuje na piśmie i weźmie na siebie koszt usunięcia ewentualnych niedogodności, włącznie z tymi infrastruktural nymi i ekonomicznymi - jeżeli nie będzie takich wpływów do miejskiej kasy i rozwoju gospodarczego jak w symulacji to inwestor wyrówna to z własnej kieszeni. To chyba uczciwe postawienie sprawy, nieprawdaż? W rzeczywistości kiedy nie daj Boże to coś powstanie i będzie zatruwać nam życie, to będzie tylko jedna standardowa odpowiedź: inwestycja spełnia wymagania, myśmy niczego nie obiecywali a jak ktoś uwierzył w bajeczki dla naiwnych to sam sobie jest winien.
18
natenczas
Że niby co, ta lista życzeń pisana na kolanie to mają być konkrety? Fantazja to nie to samo co wyobraźnia a ta symulacja to wysoki odlot na skrzydłach fantazji. To by było nawet zabawne gdyby na szali nie była zdegradowana jakość naszego życia. Konkret to zapisy umowy. Jak inwestor ujmie w umowie te przepowiednie jako swoje zobowiązania pod rygorem finansowej rekompensaty za ich niezrealizowani e to wtedy będzie konkret.
10
Recenzent
Według raportu Narodowego Centrum Badań i Rozwoju z 2024 roku realny potencjał inwestycyjny produkcji biometanu dla powiatu lubaczowskiego wyliczono na pioziomie poniżej 2 mln m3 rocznie. Planowana inwestycja chce produkować ok. 7 mln m3 biometanu rocznie. Zatem deklaracje inwestora o tym, że substraty będą pozyskiwane lokalnie, „z jak najbliższej odległości” oraz, że funkcjonowanie instalacji nie zwiększy ruchu na lokalnych drogach powiatu należy traktować albo z mocno ograniczonym zaufaniem, albo wprost z przymrużeniem oka.
21
Referendum lokalne
Warto przypomnieć, że władze samorządowe - w przeciwieństwie do centralnych - można odwołać przed upływem kadencji. Jeżeli jedna ekipa nie ma pomysłu albo chęci do uporania się z problemem krytycznie istotnym dla mieszkańców to można znaleźć inną ekipę, która wie jak sobie z tym poradzić.
23
Teofil
Ot i wreszcie ktoś mądry napisał.....CZAS OBALIC WLADZE SAMORZADOWE WLACZNIE Z ICH PRACOWNIKAMI KTORZY TYLKO STOLKI GRZEJA
12
Czesławiusz
Erprise powiedziała :
Na świecie gminy potrafią walczyć o takie projekty


Zdaje się, że mamy rozwiązanie korzystne dla wszystkich - inwestor uda się ze swoim rozchwytywanym projektem tam, gdzie o niego bohatersko walczą, my natomiast obiecujemy, że nie będziemy mieć o to żalu.

29
mieszkaniec
Ukryte z powodu niskiej oceny komentarzy. Kliknij tutaj, aby wyświetlić. Niech budują, coś się w końcu rozrusza w powiecie, będzie robota.
-15
mieszkanka
No faktycznie 10 nowych miejsc pracy to będzie przełomowy moment w historii powiatu.
25
Małgorzata
„60 przejazdów na dobę” – brzmi niewinnie, ale to manipulacja liczbami
60 przejazdów = 60 wjazdów + wyjazdów / lub 30 pojazdów w obie strony.
Ale raporty często używają słowa „przejazd” celowo – bo wygląda to o połowę mniejsze.
Natomiast ważniejsze jest coś innego:
60 przejazdów twierdzą, że to nieistotne obciążenie drogi.
To jest argument kontrowersyjny, bo 3 pojazdy na godzinę to jest średnia, a średnia w logistyce nie istnieje.
Rzeczywistość jest taka:
TIR-y przyjeżdżają falami.
Największy ruch jest rano i przed południem.
Część dostaw jest sezonowa (np. kukurydza w kampanii – wtedy potrafi jechać 150–200 pojazdów dziennie).
W okresach szczytu biogazownia musi dowozić znacznie więcej, żeby utrzymać ciągłość fermentacji.
Średnia godzinna jest matematyczną iluzją.
W rzeczywistości może być 10 ciężarówek w ciągu jednej godziny i zero w innej.

22
xxXxx
No i?
Zrobimy kalkulację dla średniego gospodarstwa rolnego 50ha z wydajnościami dla idealnego roku z optymalnym przebiegiem pogody.
1. Wydajność kukurydzy mokrej - 15t/ha, zasiane 15ha = 225t
2. Wydajność buraków cukrowych - 70t/ha, obsiane 15ha = 1050t
3 Wydajność pszenicy ozimej 8t/ha, obsiane 10ha = 80t
4. Wydajność rzepaku 4,5t/ha, obsiane 10ha = 45t
Suma zbiorów: 1400ton

Teraz wystarczy to pomnożyć przez ilość ha ornych w powiecie to wychodzi wam konkretna masa, kóra musi być zazwyczaj przetransportow ana dwa razy - z pola do gospodarstwa a później z gospodarstwa w świat.
Nie lepiej przewieźć to raz do biogazowni czy biometanowni?
Nie lepiej ustabilizować sytację w rolnictwie lokalnie?
Każdy widzi tylko czubek swojego nosa, bo ma działkę w sąsiedztwie i ewentualnie jej nie sprzeda, bo mu ciężarówki będą jeździć - bzdura. Nikt tego nie che budować w centrum Lubaczowa.
"TIRy "przyjeżdżają falami" - no tak, bo ktoś je falami ładuje i zbierają się jak bociany do odlotu i wszystkie na raz przyjeżdząją - śmieszne to.
"Część dostaw jest sezonowa" - bo rolnik kosi kukurydzę w kwietniu??? Jak są zbiory, nie ważne dla kogo, to wtedy się to przewozi - jest to jakieś zaskoczenie?
Kolejna sprawa, trzeba zapytać czy na zagospodarsowan ie takich odpoadów jak np. padlina inwestor wystąpił o decyzję w RDOŚ. Bo jeśli nie to nie ma o czym mówić.
Ktoś pytał ile ton przyjeżdża to punktu skupu zbóż w Cieszanowie na ul. Zbożowej/Sportowej? Jak bardzo jest to uciążliwe - nie widzę tam protestów a w okolicy odbywa się CRK :)
Do betoniarni w Lubaczowie na technicznej ile kruszywa przyjeżdża a betonu wyjeżdża? Miasto mimo tego funkcjonuje. Malkontenci wyciągają argumenty z d.py i liczą, że wszyscy będą tak głupi i w to uwierzą.
Narracja jak prezesa KS Tęcza w filmie Miś: "Jedziecie do stolicy kraju kapitalistyczne go. Który to kraj ma być może nawet tam i swoje… plusy. Rozchodzi się jednak o to, żeby te plusy nie przesłoniły wam minusów!"


-5
( ._.)
"Kiedy jesteś martwy, nie wiesz, że nie żyjesz. Jest to tylko bolesne i trudne dla innych. To samo dotyczy sytuacji, kiedy jesteś głupi - cierpią inni a nie ty" - Ricky Gervais
9
Ola
Nie da się uniknąć uciążliwości związanych z taką inwestycją szczególnie jak weźmiemy pod uwagę co tam będzie przywożone oraz to, że będzie tam produkowany metan czyli materiał wybuchowy. A jak to powstanie to wtedy inwestor ogrodzi teren, postawi znak zakaz zbliżania, fotografowania itp , i może powiedzieć zdanie " to nie jest perfumeria tylko biometanownia". Nie ma żadnych dowodów na to, że biometanownia nie wytwarza odorów i innych niebezpiecznych substancji. A to co pisze inwestor to tylko czysty marketing, po prostu chcą nam wcisnąć to g...
19
G.
Skoro inwestor jest taki pewien, że żadne wymienione uciążliwości nie będą miały miejsca, to nie widzę przeszkód żeby podpisał odpowiednio skonstruowaną umowę gwarantującą miastu odszkodowania za każdy dzień trwania niedogodności do momentu ich usunięcia, które nastąpi oczywiście też na koszt inwestora.
20
ole
Erprise powiedziała :
To nie są „historyjki o Świętym Mikołaju”, tylko fakty dotyczące rynku energii i sposobów, w jakie działa przemysł energetyczny w Polsce i UE.
1. Czy biometanownia musi sprzedawać paliwo lokalnie? Oczywiście, że nie musi. To instalacja komercyjna, to prawda. Natomiast może zawierać lokalne umowy na dostawy energii (PPA, kontrakty ciepłownicze, długoterminowe umowy na odbiór biometanu). Tak robią biogazownie w Strzelinie, Piątnicy czy Małdytach, tam część produkcji zasila lokalne zakłady. Nie twierdzę, że tu będzie identycznie, ale mówienie, że to „niemożliwe”, jest po prostu niezgodne z realiami energetyki.

2. Cena energii a koszty firm. Nikt nie twierdzi, że inwestor będzie sprzedawał energię „poniżej ceny rynkowej”. Chodzi o to, że lokalne źródła energii dają stabilność i przewidywalność cen, a to jest ogromny atut dla firm, często ważniejszy niż sama cena.
3. Wpływy podatkowe. Oczekiwanie, że miasto przedstawi mieszkańcom wyliczenia podatków, jest jak najbardziej słuszne. Natomiast podstawowa zasada jest prosta:
duża instalacja przemysłowa = duża wartość majątku = wyższe podatki od nieruchomości. To nie „marzenia”, tylko konstrukcja podatku lokalnego wynikająca z ustawy.
4. Sprzedaż bio-LNG i CO2. To, że część produkcji ma być sprzedawana na zewnątrz, jest normalne i standardowe. To nie wyklucza, że obecność takiego zakładu zwiększa atrakcyjność inwestycyjną regionu, bo firmy patrzą na dostępność infrastruktury, stabilność dostaw energii i rozwój lokalnego zaplecza technologicznego, a nie tylko to, czy gaz zostanie podłączony rurą do sąsiada.

Podsumowując, nie chodzi o budowanie bajek, tylko o zrozumienie, że energetyka zawsze wpływa na rozwój gospodarczy, czego przykłady są na świecie.


Pieniądze z podatków dla gminy Lubaczów, smród dla Oleszyc ale kalkulacja

4
LUBACZOWIANIN
Inwestor napisał to co mu pasuje, w ogóle nie odniósł się merytorycznie do wniosków i uwag mieszkańców. Wszystko będzie piękne i ładne.
Teraz pewnie gminy będą biły się o tą inwestycję?
Ciekawe czy Burmistrz i niektórzy urzędnicy w to uwierzyli, bo mieszkańcy chyba nie?

12
Antek
A czego brakuje w tej odpowiedzi inwestora? Najważniejsze ,że będzie to system zamknięty i cały substrat będzie rozładowywany w szczelnej hali !!!! Praktycznie bezzapachowo i bez zanieczyszczeń ( Płuczki do spłukiwania transportu) więc czego wy się obawiacie ? Rozwoju, nowoczesności, podatków dla gminy itp. ??!!! Ludzie ogarnijcie się , nikt z was nie widział takiej inwestycji na oczy, cała europa inwestuje w biogazownie i biometanownie w Holandii w Niemczech jest tego od cholery i nikt nie narzeka, tylko zacofane polskie społeczeństwo widzi w tym problem. Wszystko na nie, co by się tylko nie działo, jeszcze kilka lat temu pamiętam w Lubaczowie byli przeciwko obwodnicy a teraz sami nią jeżdżą i tak samo będzie z biogazownią , wybudują a dopiero po tym się przekonacie ,że nie było się czego obawiać !!!!!!
-3
Watson
Skoro nie rozumiesz w czym leży problem to nie zasługujesz na żadną dyskusję. No może oprócz kwestii wynagrodzenia za pisanie komentarzy na zamówienie bo żaden prawdziwy mieszkaniec Lubaczowa nie napisałby nic równie głupiego.
7
Kmicic
No co tu będę ukrywał, jestem za bo nie jest to w moim rejonie zamieszkania i jeszcze zużyte niemieckie wiatraki powinni tam postawić. Jestem za czystą uśmiechnięta energią dla fajnopolaków.
7
Krzysztof Kaiser 2
Jeszcze Ciebie Kmicic vel polak2010 brakowało z Twoimi politycznymi wtrętami. Daj ludziom normlanie dyskutować a nie wpierdzielasz się między wódkę a zakąskę. Bo co Twój post Kmicicu wniósł do dyskusji. Nic. Ot wylewającą się z Ciebie żółć.
-2
max
Pomysł lokalizacji takiej inwestycji w takim miejscu pachnie kryminałem. Mam nadzieję, że decydenci maja wyostrzony zmysł węchu.
14
Al
Zagrożenia związane z biometanowniami to m.in. wybuchowość metanu, toksyczność siarkowodoru, emisja szkodliwych substancji z odpadów organicznych, wycieki substratów i pofermentu, uciążliwe zapachy oraz negatywny wpływ na środowisko w przypadku stosowania monokultur roślin energetycznych.
Wybuchowość: Biogaz, będący mieszaniną metanu i dwutlenku węgla, może tworzyć wybuchowe mieszaniny z tlenem w powietrzu, jeśli dojdzie do wycieku i kontaktu z źródłem zapłonu (np. iskra).
Toksyczność: Biogaz zawiera toksyczny siarkowodór (\(H_{2}S\)), który w wysokich stężeniach jest śmiertelny. Może powodować mdłości, bóle głowy, podrażnienia oczu i uszkadzać sprzęt.
Zagrożenie uduszeniem: Wyciekający gaz może wypierać tlen z pomieszczeń, prowadząc do omdlenia lub śmierci pracowników.
Zanieczyszczeni e: Odpady organiczne (poferment) mogą zawierać szkodliwe substancje chemiczne i bakterie, które mogą zanieczyścić glebę i wodę w przypadku wycieku.
Wycieki: Ryzyko wycieku gnojowicy, ścieków czy pozostałości pofermentacyjny ch jest realne, zwłaszcza przy awariach sprzętu, wypadkach lub nieszczelnościa ch zbiorników.
Zapachy: Uciążliwe zapachy są powszechnym problemem, którego nie da się całkowicie wyeliminować, chociaż można go ograniczyć przez prawidłową eksploatację i konserwację.
Zanieczyszczeni e powietrza: W przypadku nieodpowiednieg o zarządzania biogazowniami, emisje gazów cieplarnianych, takich jak metan, mogą przyczynić się do zmian klimatycznych.

10
Sołtys
Wy się tu przejmujecie biogazownią gdy tymczasem pod Piotrkowem Trybunalskim znaleziono dzika z ASF wyrzuconego z samolotu i to bez skóry. Lata temu amerykanie zrzucali stonkę a teraz to nawiedza Polskę.
-5
sołtysianka
Sołtys dolał sobie czegoś mocniejszego do porannej kawy?
1
LUBACZOWIANIN
Treść odpowiedzi dla mieszkańców jest bardzo słaba. Inwestor wogóle nie odniósł się do wszystkich uwag i wniosków. A do tych co się odniósł opisał bardzo opływowo, wymigająco i nie na temat. A nawet sam sobie zaprzecza w niektórych zdaniach.
Także ludzie miedzkający w Lubaczowie jak również w powiecie lubaczowskim to nie
Ciemnogród.

9
Jann
Tak ale o ciężarówkach które będą to przewozić i ten smród za nimi to nic nie jest napisane czyli 3 ciężarówki na godzinę i smród po nich oznacza że będzie śmierdziało cały czas brawooooo
10
Teofil
Ktoś za to dobra kasę szarpnie jak będzie na to pozwolenie.....albo już szarpnął...skoro włodarze na siłę chcą to przepchać ....
11
Antek
Co w tym jest takiego tajemniczego? Mają budować wysypisko śmieci czy komory gazowe ,że takie larum tu podnosicie? Proszę ruszyć trzy litery i wybrać się do Holandii, gdzie takie instalacje są w każdej miejscowości lub w większości i nikt tam problemu z tego nie robi!! Ktoś puścił jakąś idiotyczną teorię ,że będzie śmierdzieć, że z Ukrainy będą przywozić itp. a społeczność Lubaczowa i Oleszyc jakby szału dostało jakby nie widomo co miało powstać , ludzie coś was opętało??! Zielonego pojęcia nikt z was nie ma na ten temat ale wypisywać pierdoły i nieprawdziwe informacje to potraficie bez mrugnięcia okiem. Inwestor w swojej odpowiedzi wszystko wyjaśnił , człowiek rozumny, czytający ze zrozumieniem powinien chyba zrozumieć co jest tam napisane
-9
Recenzent
To klasyczny przykład błędnego porównania. Holandia ma najbardziej restrykcyjne przepisy dotyczące odorów w Europie, biogazownie działają blisko źródeł odpadów (rolnictwo, przetwórstwo), operują w systemie ścisłych limitów emisyjnych, 90% instalacji jest zasilanych odpadami produkowanymi lokalnie, są częścią dużych klastrów przemysłowych, nie stoją na polach przy małych miasteczkach. Lubaczów
nie ma przemysłu, który generowałby potrzebne ilości odpadów. Roczna produkcja odpadów komunalnych z miasta wystarczy na kilka dni funkcjonowania biometanowni o tak dużej mocy, jak ta proponowana przez inwestora.
Planowana skala jest nienaturalna dla lokalnych warunków, i to jest największy problem. U nas ta instalacja nie rozwiąże problemu odpadów — ona go stworzy, bo wszystko trzeba będzie przywieźć ciężarówkami, a gotowy gaz wywieźć. Porównywanie tych dwóch sytuacji to zwyczajna manipulacja. Nikt nie straszy „komorami gazowymi”, tylko pyta o rzeczy podstawowe:
ile odpadów, skąd, ile transportu, jakie ryzyka, jakie korzyści i dla kogo. To są normalne pytania, kiedy w okolicy planuje się instalację większą niż wiekszość tych funkcjonujących w Holandii. Najwiekszy biometanowania w Europie (ta w Strzelinie) funkcjonuje przy największej cukrowni w Europie - i to jest schemat w jakim powinny funkcjonować duże przemysłowe instalacje produkujące biometan. Wyśmiewanie mieszkańców, nazywanie ich „opętanymi ” i wmawianie, że „nie mają pojęcia”, to styl, który może i działa w internecie, ale nie ma nic wspólnego ani z wiedzą, ani z szacunkiem do ludzi, którzy tu żyją.

11
Erprise
Skala instalacji w Lubaczowie nie wynika z lokalnej produkcji odpadów, lecz z unikalnego położenia miasta. Lubaczów leży kilkanaście kilometrów od granicy, przy korytarzu, którym od lat płynie ogromny wolumen surowców rolnych z Ukrainy. I to jest dokładnie ten element, który sprawia, że projekt ma sens:
Ukraina ma nadwyżki kukurydzy i kiszonki, większe niż możliwości lokalnego zagospodarowani a. Te surowce są już dziś transportowane do Polski w znacznych ilościach. Dla Ukrainy to pieniądze. Dla Lubaczowa to dostęp do taniego, stabilnego wsadu i argument inwestycyjny. Tu nie chodzi o „odpad komunalny z miasta”, tylko o rolnicze substraty masowe, które i tak pokonują granicę i szukają odbiorców w Polsce. Lokalizacja przy granicy daje przewagę kosztową, której nie mają instalacje w centrum i na zachodzie kraju. Dodatkowo:
duża instalacja nie oznacza problemu, jeśli jest projektowana pod transport masowy z kierunku, który i tak jest używany handlowo (w naszym przypadku od wschodu); model „przy dużym źródle substratu” jest spełniony , tylko tym głównym źródłem nie jest lokalne rolnictwo, ale transgraniczny rynek rolny, który dla Lubaczowa jest bliżej niż dla 95% Polski. Dlatego skala nie jest „nienatura lna”, jest dostosowana do warunków geograficznych i logistycznych regionu.
I to właśnie z tego powodu Lubaczów może na tym zyskać: stabilna, duża moc energetyczna przyciąga inwestorów i przemysł, przychody z produkcji energii i biometanu zostają u nas, Ukraina zarabia na eksporcie surowca, a my zyskujemy przewagę, której inne miasta nie mają. To nie manipulacja, to po prostu analiza tego, jak działa logistyka i geografia regionu. Ten komentarz jest napisany dla dobra miasta i jego rozwoju, bez profitów dla autora.

-10
Recenzent
Cytat z artykułu (może warto czytać to co się komentuje?): "W protestach pojawiły się również obawy, że do biometanowni mogą trafiać odpady z zagranicy, w tym z Ukrainy. Inwestor jednoznacznie to wyklucza.
W piśmie wskazano, że odpady ulegające biodegradacji mają największą wartość, gdy są świeże, a „długi transport powoduje samoczynny rozkład materii organicznej, co obniża uzyski biogazu”. Z tego powodu – jak podkreślono – transport z daleka jest nieopłacalny.
Inwestor deklaruje, że substraty będą pozyskiwane lokalnie, „z jak najbliższej odległości”, a transgraniczne przemieszczanie odpadów jest ograniczone i regulowane prawnie. Wprost zapisano, że „inwestor wyklucza import odpadów z zagranicy”.".

Według Inwestor, w Lubaczowie ma powstać "biometanownia przemysłowa (nie rolnicza), która będzie przetwarzać głównie odpady, w tym odpady komunalne. To oznacza jedno: nie będzie to instalacja rolnicza, nie będzie pracować na lokalnej kukurydzy, ani na „tanim wsadzie zza granicy”, tylko na odpadach, które trzeba będzie przywozić z zewnątrz.

Inwestor jasno wskazał również, że przedsięwzięcie należy do kategorii „zawsze oddziaływującyc h na środowisko”, czyli najwyższego poziomu ryzyka środowiskowego w polskim prawie. To nie jest lekka, bezproblemowa inwestycja – to zakład przemysłowy, którego działalność wymaga pełnej oceny oddziaływania i nadzoru. To nie jest „zielona szansa dla miasta”, tylko przemysłowa instalacja przetwórstwa odpadów, którą inwestor sam tak zdefiniował. I właśnie dlatego mieszkańcy mają pełne prawo pytać, analizować i oczekiwać faktów zamiast haseł.

9
Erprise
Warto tu uporządkować fakty: 1. Inwestor wykluczył import ODPADÓW z zagranicy. To nie znaczy, że wykluczył import SUROWCÓW rolnych. To są dwa różne reżimy prawne. „Odpady ulegające biodegradacji” to odpady komunalne albo poprodukcyjne, które rzeczywiście nie opłaca się wozić z daleka. Ale kiszonki, kukurydza, resztki rolne i produkty uboczne rolnictwa nie są odpadami, są pełnoprawnym surowcem (towarem), podlegającym normalnemu handlowi międzynarodowem u. Inwestor napisał, że nie będzie importował odpadów, bo tego zakazuje prawo. I słusznie. Nie napisał natomiast, że nie może korzystać z masowych surowców rolnych, które codziennie przekraczają granicę w ogromnych ilościach. założenia, które powtarzasz: że instalacja ma działać prawie wyłącznie na odpadach komunalnych, że nie może korzystać z surowców rolnych (w tym importowanych), że „skala jest nienaturalna”, podczas gdy wynika z logistyki regionu, po prostu nie zgadzają się z dokumentami i praktyką branży. Lokalizacja przy granicy właśnie dlatego jest atrakcyjna. Dostęp do dużego rynku surowców rolnych + stabilna, wysoka produkcja energii +
duża moc =największa szansa inwestycyjna, jaką Lubaczów miał od lat. Mieszkańcy mają pełne prawo pytać, analizować i oczekiwać faktów - oczywiście, ale na spotkaniu z inwestorem.


-9
Recenzent
Skoro manipulujesz moimi słowami, to spróbujmy oprzeć się wyłącznie na cytatach z inwestora.

1) „W związku z czym zakłada się, że odpady/substraty będą pozyskiwane lokalnie, z jak najbliższej odległości.”
To nie ja wymyśliłem ograniczenia logistyczne — to inwestor jednoznacznie stwierdza, że model tej instalacji opiera się na lokalnym pozyskiwaniu odpadów/SUBSTRATÓW, a nie na imporcie surowca z daleka. Jeśli twierdzisz, że projekt ma sens „dzięki ukraińskim nadwyżkom”, to wchodzisz w otwarty konflikt z dokumentem inwestora, albo inwestor nie jest z nami szczery :)

2) „Lokalizac ja jest zgodna z przeznaczeniem terenu i optymalna logistycznie (bliskość bazy surowcowej), co minimalizuje transport odpadów na duże odległości.”
Skoro ma być „bliskość bazy surowcowej”, to powiedzmy jasno:
Lubaczów nie ma bazy surowcowej dla instalacji 7 MW.
Nie mamy ani dużego przemysłu rolnego, ani przetwórstwa, ani strumienia odpadów, który mógłby zasilać taki zakład.
Jeśli baza surowcowa znajduje się po stronie ukraińskiej, to nie jest to „bliskość minimalizująca transport”, tylko międzynarodowy łańcuch dostaw, dokładnie odwrotny do tego, co inwestor deklaruje.

3) „Ma powstać biometanownia przemysłowa (nie rolnicza), która będzie przetwarzać głównie odpady, w tym te pochodzenia komunalnego.” To jest kluczowe zdanie. Instalacja ma być przemysłowa, odpadowa, a nie rolnicza. Głównym substratem mają być odpady, w tym odpady komunalne. To nie jest model biogazowni opartej o rolnicze nadwyżki z Ukrainy, tylko instalacji odpadowej, która potrzebuje strumienia odpadów - nie surowców rolnych.

8
Recenzent
W katalogu odpadów zgłoszonych przez inwestora w raportcie oddziaływania na środowisko znajdują się dziesiątki kodów odpadów, w tym:

Odpady komunalne

20 01 08 – odpady kuchenne
20 02 01 – odpady ulegające biodegradacji
20 03 99 – odpady komunalne niewymienione w innych podgrupach

Odpady z zakładów przetwórstwa spożywczego i przemysłu

02 01 01 – osady z mycia i czyszczenia
02 01 06 – odchody zwierzęce
02 02 02 – odpady tkanki zwierzęcej
02 02 04 – osady z zakładowych oczyszczalni ścieków
02 03 01 – szlamy z mycia i oczyszczania surowców
02 03 80 – wytłoki, osady i inne odpady z przetwórstwa produktów roślinnych
02 05 01 – odpadowa serwatka

Odpady ściekowe

19 08 05 – ustabilizowane osady ściekowe
19 08 12 – szlamy z biologicznego oczyszczania ścieków przemysłowych

Odpady z mechanicznego przetwarzania odpadów

19 12 09 – minerały
19 12 10 – odpady palne (RDF)
19 12 12 – inne odpady z mechanicznej obróbki

Odpady z rozkładu odpadów komunalnych

19 06 04 – przefermentowan e odpady komunalne
19 06 05 – ciecze z rozkładu odpadów zwierzęcych
19 06 06 – przefermentowan e odpady z rozkładu odpadów roślinnych

Odpady z przemysłu rybnego

02 02 82 – odpady z produkcji mączki rybnej

Odpady z hodowli

02 01 06 – odchody zwierzęce
02 01 82 – zwierzęta padłe i ubite z konieczności (!)
02 01 83 – odpady z upraw hydroponicznych

Inne szczególnie problematyczne odpady

19 08 09 – inne niewymienione osady ściekowe
19 12 99 – inne niewymienione odpady
02 07 01 – odpady z mycia i oczyszczania surowców
02 07 05 – osady z zakładów spirytualnych
19 08 10 – tłuszcze i oleje z separacji ścieków

Nie ma tam nic o surowcach rolnych, co wyklucza koncpecje transportów rolnych z Ukrainy.

9
AlleJaja
Dziękujemy za przypływ szczerości. W komentarzach do jednej z wcześniejszych informacji o tej chybionej inwestycji pojawiło się przypuszczenie, że chodzi o transport śmierdzącego surowca od ukraińskich oligarchów. Teraz zostało to potwierdzone, za co szczerze dziękujemy. To w zasadzie kończy dyskusję bo ten poroniony pomysł nie leży w interesie mieszkańców Lubaczowa ani naszego powiatu tylko w interesie oligarchów z sąsiedniego kraju przeżartego niewyobrażalną korupcją. Ryzyko dla naszego miasta jest ogromne a korzyści pomijalne, co czyni stosunek zysku do ryzyka wyjątkowo dla nas niekorzystnym. Jedynym beneficjentem będą pazerni oligarchowie ze skorumpowanej Ukrainy i reprezentanci ich interesów w Polsce.
10
Miki
Jeśli by to coś powstało, to hasło przewodnie Lubaczowa "Lokal do wynajęcia" trzeba będzie zmienić na "Miasto do wynajęcia".
12
Jola
Ja mam pytanie, ile takich biometanowni wybudował inwestor? Nie chcemy być królikami doświadczalnymi !
10
Andrzej
O takiej mocy jaką chce postawić inwestor jeszcze w Polsce nie ma. Także chcą uczyć się na mieszkańcach Lubaczowa i okolic.
7
Zzzznzzkzzz
" ma to dać ponad 6,5 mln m³ biometanu oraz 5,7 mln m³ dwutlenku węgla."

- sądzę że, inwestor powinien sprecyzować 5,7mln M3 dwutlenku węgla i innego "bio sfermentowanego odoru syffu" które pójdzie w powietrze.

Mnie interesuje też jeszcze jedna kwestia, co z planowanym rekreacyjnym zalewem, który ma być w odległości 1-2 km? To do pana burmistrza, który obiecał mieszkańcom taki zalew w kampanii wyborczej. Czekam na odpowiedź.
Zamiast zalewu rekreacyjnego będzie śmierdząca biogazownia?

12
n
Cóż szkodzi obiecać.Ludzie kupią każdą obietnicę.
12
Erprise
Apel o głos rozsądku do władz Lubaczowa !!!

Lubaczów stoi dziś przed decyzją, która realnie może zdefiniować rozwój miasta na kolejne 20–30 lat. To moment, w którym potrzebujemy nie emocji, nie straszenia i nie politycznych krzyków, tylko odpowiedzialnoś ci, odwagi i patrzenia dalej niż do granic własnego podwórka.
Lubaczów ma ogromny, niewykorzystany potencjał inwestycyjny. Jesteśmy położeni na styku granic, mamy dostęp do infrastruktury, zasoby terenów, a przede wszystkim potrzebujemy impulsu rozwojowego, który przyciągnie biznes, miejsca pracy i stabilne wpływy do budżetu. Tylko innowacyjne projekty energetyczne i przemysłowe mogą taki impuls uruchomić.
Nie może być tak, że kilkanaście najgłośniejszyc h głosów, opartych nie na analizach, nie na liczbach, lecz na obawach i niesprawdzonych informacjach, zatrzymuje inwestycje, które mogą odblokować rozwój całego regionu.
Straszenie „śmieciami ”, „smrodem”, „zatruwani em” nie jest żadnym argumentem.
W biometanowniach przemysłowych rozładunek wsadu i wyładunek pofermentu odbywają się w systemach zamkniętych, hermetycznych, pod stałym monitorowaniem. Te technologie są stosowane w całej Europie obok miast, zakładów, szkół i domów i funkcjonują bez uciążliwości, bo po prostu muszą spełniać rygorystyczne normy.
Co równie ważne: żadna biometanownia o takiej skali nie jest w stanie „wyżywić się śmieciami”.
Ekonomicznie i technologicznie jest to nierealne. Odpady komunalne mają zbyt niską wartość energetyczną, zbyt małą dostępność i zbyt niestabilny skład. Tego typu instalacje opierają się na odpadach przemysłowych, rolnych, spożywczych, nie na odpadach z kubełków.

Dlatego apeluję do władz Lubaczowa: bądźcie liderami, nie zakładnikami strachu.
Miasto, które chce się rozwijać, musi być miastem otwartym, innowacyjnym i odważnym. Odrzucenie inwestycji tylko dlatego, że kilka osób stwierdziło „będzie śmierdziało”, bez jakichkolwiek dowodów czy analiz, to droga donikąd.

Inwestycje nie zdarzają się przypadkiem. Jeżeli Lubaczów chce pozostać na mapie rozwoju, musi dawać zielone światło przedsięwzięcio m zgodnym z prawem, bezpiecznym i nowoczesnym. Inaczej zostaniemy w tyle za wszystkimi, którzy potrafili powiedzieć „sprawdźmy , zbadajmy, działajmy”.

To jest moment, w którym trzeba patrzeć w przyszłość, nie w stronę strachu. Liczymy na mądrość władz miasta Lubaczowa.

-9
łeło
Daj już sobie siana żałosny naganiaczu! Przed szansą stoi nie Lubaczów, ale Twoje konto w banku, być może już zasilone dla zachęty przez inwestora...
11
Surprise
Nie becz bo to straszny cringe w świetle krętactw i manipulacji, które tu wyszły na jaw.
1
Na pohybel ukraińskim oligarchom

[...] Odrzucenie inwestycji tylko dlatego, że kilka osób [...]


Taaaa, "kilka osób" ... . Kiedy wydawało się, że już bardziej się nie skompromitujesz to jednak dałeś radę.
Swoją drogą na poważnie uważasz, że opinia jakiegoś nieważnego, anonimowego internetowego randoma obiecującego gruszki na wierzbie i próbującego wrzucić na barki mieszkańców Lubaczowa niewyobrażalne ryzyko spadku jakości życia jest wystarczająco istotna?
Szukaj frajerów gdzie indziej bo na naszej ziemi banderowscy oligarchowie nie będą się rządzić.

13
Neexxxxt
Jedno słowo do ciebie: Wypad!!!
2
Neexxxxt
Sprecyzuje to do naganiacza: Erprise
Jedno słowo do ciebie: Wypad!!!

Proponuje nie prowadzić z nim jakiejkolwiek dyskusji, żadnej- bo to jest całkowicie jałowe. Wiadomo po co tutaj jest na tym forum, do robienia informacyjnego szumu, chaosu

2
Franciszek Maurer`
Jest jeszcze jeden aspekt tej całej "inwestycji". Otóż wszystko, co tam będzie przetwarzane i produkowane będzie zatrważająco wybuchowe, łatwopalne, toksyczne, cuchnące i szkodliwe (szczegóły są we wpisie użytkownika "Al"). A to jest - wypisz, wymaluj - idealny przedmiot zainteresowania wszelkiej maści szpiegów, sabotażystów, wichrzycieli i podżegaczy wojennych, których w naszym kraju nie brakuje i tylko czekają na instrukcje od mocodawców. Jeżeli dla ruskich onuc nie było żadnym problemem żeby bezkarnie wzniecać groźne pożary w całej Polsce to tutaj będą mieli prezent podany na tacy. Latwo sobie wyobrazić skutki akcji sabotażowej albo atak "zawieruszonym" dronem. Oprócz zniszczeń wywołanych eksplozją będzie również groźne dla naszego zdrowia i życia zanieczyszczeni e trującymi substancjami o trudnych do oszacowania konsekwencjach. Biorąc pod uwagę skalę inwestycji i fakt, że miałaby ona moc niespotykaną dotąd w Polsce, można założyć, że skutki eksplozji i zanieczyszczeń również byłyby niebagatelne. Lubaczów leży tuż przy granicy z państwem, w którym toczy się wojna, niedaleko od nas spadają bomby, rakiety, a drony bojowe wlatują na nasze terytorium. O ile w czasie pokoju można polegać na stosownych zabezpieczeniac h o tyle w czasie wojny wszystko się może zdarzyć i już niejednokrotnie tego doświadczaliśmy . Czy na prawdę tego chcemy w naszym mieście?
7

10000 Pozostało znaków