Zdjęcie ilustracyjne fot. wikipedia.org
Podczas czwartkowej sesji Rady Miejskiej w Lubaczowie, 27 listopada, radni przyjęli nowe stawki za odbiór odpadów komunalnych, które będą obowiązywać od 2026 roku. To druga próba uchwalenia opłat po tym, jak w październiku propozycje podwyżek zostały jednogłośnie odrzucone. Tym razem projekt – już po wprowadzonych w komisjach poprawkach – zyskał poparcie większości.
Nowe opłaty za odbiór odpadów
W trakcie prac komisji skorygowano pierwotne propozycje i ostatecznie ustalono, że miesięczna opłata wyniesie 43 zł dla mieszkańców domów jednorodzinnych oraz 34 zł dla mieszkańców zabudowy wielorodzinnej (w obu przypadkach przy selektywnej zbiórce odpadów). To te wartości znalazły się w uchwale poddanej pod głosowanie. Za jej przyjęciem opowiedziało się 12 radnych. Przeciw byli Rafał Maciuła i Anna Kordys, natomiast od głosu wstrzymał się Paweł Włoch.
Podczas sesji radni zdecydowali także o częściowym zwolnieniu dla właścicieli nieruchomości jednorodzinnych kompostujących bioodpady. Ulga będzie wynosić 11 zł miesięcznie od osoby. To rozwiązanie poparło również 12 radnych. Trzy osoby wstrzymały się od głosu: Anna Kordys, Paweł Włoch i Rafał Maciuła.
Nie zmieniają się zasady dotyczące stawki podwyższonej w przypadku braku segregacji – nadal wynosi ona dwukrotność opłaty podstawowej.
Ile mieszkańcy Lubaczowa faktycznie zapłacą po zmianach?
Aby lepiej zobaczyć, co w praktyce oznaczają nowe stawki, warto spojrzeć na konkretne przykłady. Najłatwiej przełożyć je na sytuację rodziny, która co miesiąc otrzymuje rachunek za odbiór odpadów.
W przypadku domu jednorodzinnego, gdzie mieszkańcy korzystają z kompostownika, miesięczna opłata po zmianach wyniesie 32 zł od osoby. Dla czteroosobowej rodziny oznacza to rachunek w wysokości 128 zł. Do tej pory takie gospodarstwo domowe płaciło 112 zł, więc miesięczny wydatek będzie większy o 16 zł.
Podobnie wygląda to w zabudowie wielorodzinnej. Mieszkańcy bloków płacili dotychczas 112 zł miesięcznie, natomiast po podwyżce rachunek wzrośnie do 136 zł. To różnica na poziomie 24 zł każdego miesiąca.
Jeszcze wyraźniej skala zmian widoczna jest w skali całego roku. W domu jednorodzinnym, przy korzystaniu z kompostownika, łączna roczna opłata wzrośnie z 1344 zł do 1536 zł, czyli o 192 zł. Z kolei rodzina mieszkająca w bloku zapłaci w skali roku 1632 zł zamiast dotychczasowych 1344 zł, co oznacza wzrost o 288 zł.
Burzliwa wymiana zdań o rosnących kosztach gospodarki odpadami
Po zakończeniu głosowania radni jeszcze raz odnieśli się do kwestii funkcjonowania systemu odpadów, rozpoczynając dłuższą wymianę zdań z udziałem Rafała Maciuły, Krzysztofa Czerniaka i burmistrza Krzysztofa Szpyta. Dyskusja dotyczyła przede wszystkim przyszłości systemu gospodarki odpadami, rosnących kosztów obsługi oraz tego, czy miasto powinno – i czy w ogóle może – wspierać system środkami z budżetu. Dyskusja szybko wyszła poza same liczby i stała się rozmową o odpowiedzialności, podejmowaniu decyzji w poprzednich latach i o tym, co należy zrobić, by uniknąć kolejnych podwyżek.
Krzysztof Czerniak: „Budżet śmieciowy musi się zamknąć sam w sobie”
Jako pierwszy głos zabrał radny Krzysztof Czerniak, który mocno akcentował zasadę samofinansowania systemu odbioru odpadów. W swoim wystąpieniu wielokrotnie podkreślał, że miasto nie może dopłacać do śmieci, a każda próba finansowania systemu z budżetu oznaczałaby konieczność cięcia wydatków w innych obszarach.
„Urząd Miasta nie może zarobić ani dołożyć do śmieci, które mieszkańcy generują. Budżet śmieciowy musi się zamknąć sam w sobie.”
Czerniak obrazowo mówił też o problemie frakcji zielonej, podkreślając, że jej masowe wyrzucanie bez kontroli generuje największe koszty. Mówił o workach wypełnionych ziemią, trawą i ciężkimi odpadami organicznymi, które znacząco podnoszą wagę odebranych śmieci.
„Niektórzy wyrzucają po 80 worków zielonego z ziemią. Firma zaciera ręce, bo płacimy za wagę. To wszystko podnosi koszty.”
Radny zaznaczył, że przyjęte stawki i tak nie gwarantują pełnego bilansu systemu i że już dziś wiadomo, iż bez zmian organizacyjnych i wprowadzenia limitów za kilka miesięcy konieczna może być kolejna korekta cen.
„Jeżeli nie uszczelnimy systemu, będziemy musieli podwyższać stawkę w maju lub czerwcu.”
W swoim wystąpieniu apelował, by rada powróciła do tematu już po nowym roku i wspólnie wypracowała rozwiązania, które mogłyby zahamować dalsze wzrosty.
Rafał Maciuła: „To nie jest temat, który spadł nam nagle z nieba”
W odpowiedzi radny Rafał Maciuła podkreślił, że problem nie pojawił się nagle i był widoczny już od kilku lat, zwłaszcza w statystykach dotyczących bioodpadów. Zwrócił uwagę, że w innych gminach w sytuacjach kryzysowych dopłaty z budżetu są stosowane, jeśli pozwalają przejściowo ustabilizować system.
„Temat bioodpadów nie spadł nam nagle w tym roku z nieba. Od pięciu lat mamy około 500 ton rocznie. To nie jest zaskoczenie. Nie rozumiem dlaczego reakcja następuje dopiero teraz.” - mówił Rafał Maciuła
Radny mówił też o potrzebie wcześniejszego reagowania i podejmowania działań, które mogłyby łagodzić przyszłe problemy. Podkreślił, że jego zdaniem nie wszystkie możliwości zostały wykorzystane.
„To, co chcemy wprowadzać teraz, mogliśmy rozważać wcześniej. Pewnych problemów nie powinniśmy odkładać tylko dlatego, że budżet akurat się spinał.”
W dalszej części wypowiedzi R. Maciuła tłumaczył, że w sytuacji kryzysowej miasto powinno mieć możliwość dołożenia środków na kilka miesięcy. Jak wskazywał, taka „poduszka” pozwoliłaby przejść najtrudniejszy okres, zyskać czas na przygotowanie konkretnych rozwiązań uszczelniających system i dopiero później decydować o ewentualnych podwyżkach. Apelował również o większą uczciwość mieszkańców przy deklaracjach, zwracając uwagę, że obecnie system obejmuje jedynie około 75 procent faktycznej liczby osób.
Krzysztof Szpyt: „Zarzuty o zaniechania są nieuzasadnione”
Burmistrz Lubaczowa, Krzysztof Szpyt, odpowiedział na te uwagi, podkreślając, że miasto zawsze działało zgodnie z prawem, a wysokość opłat była wyliczana wyłącznie na podstawie ofert z przetargów. Zdecydowanie odrzucił sugestię, jakoby w poprzednich latach zaniedbano przygotowanie systemu na trudniejszą sytuację.
„System jest tak skonstruowany, że nie możemy tworzyć poduszki finansowej kosztem mieszkańców. Nie mogliśmy podnosić opłat ponad to, co wynikało z ofert firm.”
Burmistrz zwrócił uwagę, że w ostatnim przetargu złożona została tylko jedna oferta i była ona o około 30 procent wyższa niż dotychczas. Podkreślił, że to sytuacja rynkowa, na którą samorząd nie ma wpływu.
Jednocześnie zapowiedział intensywne prace nad uszczelnieniem systemu w przyszłym roku – zarówno poprzez weryfikację frakcji zielonej, jak i większą kontrolę nad faktycznymi wagami odpadów odbieranych przez firmę.
„Będziemy reagować na bieżąco, analizować koszty i próbować negocjować rozwiązania. Mam nadzieję, że po nowym przetargu stawki nie będą musiały dalej rosnąć.”
Stawki ustalone, jednak system czeka dalsza przebudowa
Czwartkowa decyzja radnych kończy wielotygodniowe prace nad ustaleniem stawek, które pozwolą utrzymać funkcjonowanie systemu gospodarki odpadami przynajmniej na pierwsze miesiące 2026 roku. Choć przyjęte kwoty są niższe od propozycji omawianych jesienią, dla mieszkańców oznaczają realny wzrost kosztów – szczególnie w zabudowie wielorodzinnej. Jednocześnie dyskusja po głosowaniu pokazała, że kwestia finansowania systemu nie została definitywnie zamknięta. Wiele wskazuje na to, że przyszły rok będzie czasem poszukiwania nowych rozwiązań, uszczelniania systemu i analiz, które mają ograniczyć ryzyko dalszych podwyżek.


Chcieliście takiego burmistrza i radnych to płacicie.
Hej brygada uśmiechnięci się. Jedzmy razem princepolo
W głębokim poważaniu mają mieszkańców albo mają pojęcie wielkości główki od szpilki.
Domy jednorodzinne w większości przypadków mają dwa liczniki, jeden główny, drugi podlicznik na podlewanie ogródka. Minusując wskazania od licznika głównego wskazania podlicznika wychodzi realna ilość zużytej wody (tj. ścieki) i od tej wartości liczyć opłatę za śmieci.
Od tej ustawy opłaty wzrosły o 300% uśmiechnijmy się fajnopolacy
Zastanawiam sie czy moje pobory wzrosły tyle co prąd , śmieci, gaz, w USMIECHNIETEJ POLSCE
rządzi puste serce!!!