![]()
Bardzo dużo zaciekawienia i komentarzy na naszym portalu wywołał artykuł o Marcinie Piotrowskim ubiegającym się z ramienia Powiatowej Inicjatywy Wyborczej o reelekcję na funkcję Radnego Powiatowego. Dlatego postanowiliśmy przeprowadzić z nim krótka rozmowę, o tym kim jest i jakie ma pomysły na rozwój naszego powiatu.
Redakcja ZLUBACZOWA.PL: Kilka miesięcy temu ubiegał się o mandat Posła. Mówiono także, że chce Pan zostać radnym Sejmiku Województwa Podkarpackiego. Zatem dlaczego zdecydował się Pan ponownie kandydować do Rady Powiatu Lubaczowskiego?
Marcin Piotrowski: Wiem, że moja kandydatura wywołuje skrajne emocje. Jestem człowiekiem czynu, działania i nie boję się brać odpowiedzialności za podjęte decyzje. Dlatego też postanowiłem kandydować do Rady Powiatu, ponieważ widzę pilną potrzebę zmian. W poprzedniej kadencji jako radny miałem okazję zobaczyć jak funkcjonuje powiat i zidentyfikować obszary, w których zmiany są najbardziej potrzebne. Wierzę, że powiat lubaczowski ma ogromny potencjał rozwojowy, ale aby go zrealizować, niezbędni są kompetentni menedżerowie o kreatywnych pomysłach. Przez ostatnie 25 lat powiatem stale rządziły te same osoby, co jest jednym z głównych powodów, zastoju i stagnacji regionu. Nie nadążamy za resztą kraju stając się jednym z najuboższych i najbardziej niedofinansowanych regionów. Nadeszła pora na zmiany! Jestem przekonany, że nastał czas dla nowego pokolenia, które przyniesie ze sobą świeże spojrzenie i energię do działania.
Pana program wyborczy opiera się na trzech filarach: zrównoważonym rozwoju, prawach obywatelskich oraz rozwoju turystyki i kultury. Dlaczego te obszary są dla Pana tak istotne, i jak zamierza je Pan realizować?
To są obszary, w których mam największe doświadczenie. Od wielu lat działam w tych dziedzinach i dostrzegam ogromny potencjał naszego powiatu, który niestety pozostawał do tej pory niewykorzystany przez samorządy. Te trzy kwestie mogą wydawać się skomplikowane, ale kryją w sobie proste prawdy. Zrównoważony rozwój oznacza rozwój regionu, jego rolnictwa i przemysłu, który nie niszczy naszego otoczenia. Przecież żyjemy w jednym z najpiękniejszych miejsc w kraju, często nie zdając sobie z tego sprawy. Prawa obywatelskie oznaczają uczciwe traktowanie wszystkich ludzi, niezależnie od ich religii, płci czy poglądów. A w turystyce dostrzegam największą szansę na rozwój powiatu. Wystarczy spojrzeć na gminy Narol i Horyniec, gdzie w ostatnim czasie powstało wiele nowych miejsc noclegowych i gdzie sektor turystyczny ciągle tworzy tak bardzo brakujące w naszymregionie miejsca pracy. Dlaczego za jakiś czas nasz region ma nie być nowym turystycznym centrum Polski wschodniej? Mamy wszystko aby tak się stało, teraz potrzeba tylko sprawnych ludzi we władzy samorządowej którzy szczerze wierzą w ten sukces.
Wspomina Pan o niedofinansowaniu i pomijaniu inwestycyjnym regionu. Jakie konkretnie działania planuje Pan podjąć, aby zmienić tę sytuację i zapewnić rozwój Powiatu?
W ciągu ostatniej kadencji obiecano nam wiele, mieliśmy stać się krainą mlekiem i miodem płynącą. Niestety nadal zajmujemy miejsce w ogonie, z olbrzymim niedofinansowaniem. Pomimo rozdawanych przez poprzedni rząd czeków bez pokrycia w czasie kampanii, pominięto nas w zakresie inwestycji, co szczególnie widoczne jest w stanie powiatowych dróg. Zamierzam podejmować działania mające na celu przyciągnięcie nowych inwestorów, rozwój lokalnych przedsiębiorstw oraz poprawę infrastruktury drogowej i komunikacyjnej. Obecnie jest to możliwe, ponieważ Powiat Lubaczowski znajduje się w jednym z najważniejszych geopolitycznie miejsc w Europie z powodu wojny na Ukrainie. Ta sytuacja stanowi zarówno ogromne zagrożenie, jak i szansę dla naszego regionu.
Właśnie, czy nasze pograniczne położenie jest Pana zdaniem szansą czy zagrożeniem?
Nigdy nie przypuszczałem, że znajdę się w bezpośrednim sąsiedztwie wojny, że usłyszę eksplozje i będę opiekować się dziećmi, które straciły rodziców.
Dotychczas wojnę znałem jedynie z opowieści moich dziadków, jako horror, który nam nigdy nie groził. Teraz codziennie patrzę na jej skutki. Nie chcę, aby dosięgła nas. Niestety, wojna stanowi dla nas stałe zagrożenie, a moim zdaniem jako społeczeństwo nie jesteśmy na jej skutki przygotowani. Przez dwa lata władze nie podjęły żadnych działań w celu naszej edukacji, ani przygotowania dzieci do reakcji w takich sytuacjach. To także odpowiedzialność samorządów, które powinny nas przygotować. Brak nam schronów, planów ewakuacji czy szkoleń z pierwszej pomocy w szkołach. Burmistrzowie, wójtowie, a zwłaszcza starosta, powinni o tym pamiętać. Niestety, bliskość granicy niesie za sobą duże ryzyko.
Jednakże jest to także szansa na rozwój regionu. Już nie jesteśmy zapomnianym zakątkiem świata. Od dwóch lat światowe media oraz społeczności międzynarodowe zwróciły na nas uwagę. Jako mieszkańcy pogranicza wykazaliśmy się męstwem i zaradnością, pomagając tysiącom uchodźców. Teraz nadszedł czas, aby wykorzystać potencjał naszego miejsca zamieszkania. Z uwagi na ciągłe zagrożenie nalotami i bombardowaniami, Ukraina nie może rozwijać swojej gospodarki i przemysłu. Jesteśmy dla nich naturalnym bezpiecznym zapleczem, chronionym tarczą NATO. U nas mogą powstawać montownie, zakłady remontowe, stacje przeładunkowe. Wszystko to potencjalne miejsca pracy dla naszych mieszkańców.
Jednakże, aby to osiągnąć, potrzebna jest infrastruktura, rozbudowa dróg, linii kolejowych oraz przygotowanie terenów pod inwestycje. Tym właśnie powinny zająć się samorządy. Mają one tworzyć szanse rozwoju i wspierać mieszkańców. Jednakże sami niczego nie osiągniemy. Ważne jest zatem ułatwienie zakładania firm w strefie nadgranicznej. Istotnym elementem jest też rozwój przejść granicznych, które są miejscem pracy dla naszych mieszkańców, ale też napędzają wymianę handlową. Tysiące Ukraińców, którzy robią u nas zakupy zostawiają w naszej gospodarce i naszych podatkach miliony złotych. Regiony nadgraniczne muszą nauczyć się na tym zarabiać, dla dobra swoich mieszkańców.
W jaki sposób planuje Pan wykorzystać bogactwo dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego do rozwoju turystyki i kultury? Czy ma Pan konkretny plan na poprawę infrastruktury drogowej i komunikacyjnej w regionie?
Jestem wiceprezesem Podkarpackiej Regionalnej Organizacji Turystycznej, gdzie dostrzegamy ogromny potencjał dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego Podkarpacia. Planuję wspierać inicjatywy promujące lokalne tradycje oraz organizować wydarzenia kulturalne i turystyczne (takie jak Festiwal Folkowisko), które prezentują nasz region na zewnątrz. Ponadto zamierzam inwestować w rozwój infrastruktury potrzebnej zarówno dla turystów, jak i mieszkańców regionu. Jednakże turyści i inwestorzy muszą jakoś do nas dotrzeć, a stan dróg powiatowych w wielu miejscach pozostawia wiele do życzenia, zwłaszcza w zimie, gdy odśnieżanie jest niewystarczające. Wszystko to spowodowane jest brakiem środków. Musimy nauczyć się głośno o tym mówić i lobbować u władz centralnych, ponieważ sami nie poradzimy sobie z tym problemem. Nasz powiat jest zbyt ubogi, dlatego naszą strategiczną szansą jest położenie przy granicy. Rozmawiałem na ten temat z przewodniczącym Komisji Spraw Zagranicznych, Pawłem Kowalem oraz wojewodą Teresą Kubas-Hul, którzy również dostrzegają potrzebę wsparcia nas w tej kwestii.
Jakie są Pana priorytety na nadchodzącą kadencję, i w jaki sposób zamierza Pan realizować te cele we współpracy z innymi członkami Rady Powiatu?
Priorytetem jest oddanie zarządzania powiatem w ręce ludzi. Zamierzam zaangażować społeczność lokalną poprzez organizację konsultacji społecznych tak zwanego mapowania, spotkań otwartych oraz współpracę z lokalnymi organizacjami społecznymi i przedsiębiorstwami. Chcę, aby mieszkańcy czuli się zaangażowani w proces podejmowania decyzji i mieli możliwość aktywnego uczestnictwa w życiu publicznym. Czas skończyć z wszechwładzą wójtów, burmistrzów i urzędników. Urzędy muszą być przyjazne mieszkańcom. Nie stanie się to jednak bez godnych wypłat dla urzędników. Tu jednak potrzebne są rozwiązania systemowe.
Po wyborach samorządowych, chcę skoncentrować się na podnoszeniu standardów życia. Zamierzam działać na rzecz zwiększenia przejrzystości i sprawiedliwości władz lokalnych oraz wspierać inicjatywy mające na celu ochronę naszych wspólnych praw.
7 kwietnia będzie naszym świętem lokalnej demokracji, to kogo wybierzemy w wyborach samorządowych na radnych, wójtów czy burmistrzów ma często większe znaczenie niż wybory do Sejmu czy senatu. Pamiętajmy, że oddajemy los naszego regionu na 5 lat w ręce samorządowców, dlatego wybierzmy mądrze, z myślą o przyszłości nas i naszych dzieci.
Dziękuje za rozmowę.
Marcin Piotrowski jest działaczem społecznym, politykiem samorządowym. Wraz z żoną i trójką dzieci mieszkam w wej wsi Gorajec. Z wykształcenia jest socjologiem. Prowadzi własną działalność gospodarczą. Pełni również liczne funkcje społeczne: Prezes Stowarzyszenia Folkowisko, Wiceprezes Podkarpackiej Organizacji Turystycznej, Radny Powiatowy. W wyborach samorządowych startuje z list Powiatowej Inicjatywy Wyborczej (lista nr 11.) z ostatniej, 7 pozycji w okręgu 3 obejmującym gminy Cieszanów, Narol i Horyniec Zdrój

