fot. kadr Polsat News
Pani Dominika z miejscowości Puchacze w gminie Horyniec-Zdrój, która w niedzielę w krakowskim szpitalu urodziła pięcioraczki powiedziała, że siedmioro rodzeństwa dopiero teraz dowiedziało się o tym, o ile osób naprawdę powiększy się ich rodzina.
Coś takiego zdarza się raz na 52 mln ciąż. Trzy dziewczynki i dwaj chłopcy urodzili się w 28 tygodniu, przez cesarskie cięcie w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. Ich rodzicami są mieszkańcy miejscowości Puchacze w gminie Horyniec-Zdrój - Dominika i Vince Clark.
Na dzisiejszej konferencji prasowej, która odbyła się w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie, lekarze poinformowali, że dziewczynki oddychały same, a chłopcy musieli być początkowo wentylowani mechanicznie. Teraz jednak cała piątka oddycha sama, jedynie lekko wspomagana przepływem tlenu.
W domu na nowe rodzeństwo czekają dzieci w wieku 12 i 10 lat, 7-letnie bliźniaki, 4-letnie bliźniaki i najmłodsze, 10-miesięczne dziecko polsko-brytyjskiego małżeństwa. Co ciekawe, Pani Dominika powiedziała, ze rodzeństwo początkowo nie wiedziało, że będzie aż pięciu nowych domowników.
- Dzieci nie od razu wiedziały o pięciorgu rodzeństwa, na początku powiedzieliśmy im o trójce. Nie chcieliśmy ich przerażać ani żeby poszły do szkoły i zaczęły rozpowiadać takie rewelacje. Wczoraj powiedzieliśmy im o dodatkowym dwojgu rodzeństwa i bardzo się ucieszyły - mówiła pani Dominika, mama maluchów.
Na szczęście kobieta, po cesarce czuje się bardzo dobrze.
— Emocje są różne. Jest strach, oczywiście, o dzieci, o to, jak to będzie, ale jest to coś, co nie jest dane każdemu. Raz na 52 mln. Będąc matematykiem, bardzo lubię takie statystyki. Większą szansę mamy wygrać w totka, niż posiadać taką gromadkę — uśmiechała się pani Dominika
Na pytanie dziennikarzy odpowiada, że swojego męża poznała, gdy wyjechała do pracy w Wielkiej Brytanii. Do Polski wrócili sześć lat temu i wybudowali "dom w środku lasu", żeby wychować dzieci wśród natury i bez stresu.

