
Kiełbasa wyborcza to określenie, które przez mieszkańców jest już bardzo dobrze znane. Politycy i samorządowcy obiecują wiele, a w rzeczywistości z tych obietnic pozostaje tylko słowo „zrobimy”. Obiecują nam złote góry, najczęściej w trakcie kampanii wyborczej. Nagle przed wyborami budowane są drogi i chodniki. Czy w tym roku podczas wyborów samorządowych pojawi się kiełbasa wyborcza? Oczywiście, że tak!
Remonty dróg, budowy chodników, oświetlenia na ulicach, czy nie zauważyliście, że większość z tych inwestycji rozpoczęła się niedawno? Burmistrzowie i wójtowie rządzą przez 4 lata, ale najwięcej dzieje się przed samymi wyborami. Nagle mieszkańcy mają pod domami nowe drogi, w miejscowościach gdzie przez dosłownie kilka lat nic się nie działo, pojawiają się chodniki! Cud? Olśnienie rządzących? Ależ oczywiście, że nie. Takie sprytne zagrania znamy już od wielu lat. To zjawisko zna większość mieszkańców nie tylko powiatu, ale całego kraju! Po co budować oświetlenie na danej ulicy na początku kadencji? Przecież burmistrz urzęduje cztery lata, a więc można zrobić to pod koniec kadencji! Tutaj ważna jest także kwestia psychologiczna. Mieszkańcy wszelkie błędy rządzącym, jakie popełnili przez całą kadencje mogą wybaczyć, wtedy gdy dostaną coś, co w pewien sposób zmieni ich tok myślenia. O czym mowa? Oczywiście, że o inwestycjach, które nam dogadzają. Budowa drogi przed wyborami to świetny sposób, aby zdobyć głosy wielu mieszkańców.
Jeszcze przed wyborami obecni urzędujący burmistrzowie i wójtowie wiele nam obiecują. Najprostszy przykład – basen. Temat budowy basenu w Lubaczowie notorycznie pojawia się w „roku wyborczym” od dobrych kilku, bądź nawet kilkunastu lat. Są zapowiedzi, obietnice, plany, projekty, a co z nich wynika? Nic. Co z tego, że jest projekt, jak nie ma pieniędzy i prawdopodobnie przez dłuższy czas ich nie będzie. I wiecie co? Gwarantuje wam, że podczas kampanii wyborczej na pewno pojawi się temat budowy basenu. To pewne jak w banku. To się nazywa kiełbasa wyborcza. Zdobywanie poparcia poprzez obiecywanie czegoś, co w rzeczywistości będzie bardzo trudno zrealizować, choć mamy nadzieje, że w tym przypadku się mylimy.
Zapomnijmy chwile o powiecie i przypomnijmy sobie obietnice byłego premiera Donalda Tuska. O "kiełbasach wyborczych" o zasięgu ogólnopolskim można by pisać wiele. Były autostrady i drogi ekspresowe (miały być zakończone w 2012 r.), był gaz łupkowy, była też "zielona wyspa" i wiele innych gospodarczych "cudów".
Ok, wróćmy do naszych terenów. „Przyciągniemy inwestorów, będzie dla mieszkańców powiatu praca!”. Kolejna pewna obietnica, którą usłyszymy z ust wielu kandydatów. Owszem, nie sposób się zgodzić, że dla rządzących ta sprawa powinna być PRIORYTETEM, powinna być najważniejsza, ma być okiem w głowie każdego kandydata i burmistrza. Niestety, ponownie podają nam „kiełbasę wyborczą”. Dopiero w tym roku, w roku wyborczym są przygotowywane tereny pod inwestycję, czym chwalą się rządzący. Dlaczego dopiero teraz? Nie dało się wcześniej? Odpowiedź na to pytanie pozostawiamy osobom odpowiedzialnym.
Pozostańmy jeszcze przy temacie pracy. Chcielibyśmy zaapelować do kandydatów na burmistrzów, aby zajęli się tym tematem. Prosimy was nie o kiełbasę wyborczą, ale poważne plany, chcemy usłyszeć jaki macie pomysł na poprawienie rynku pracy w powiecie. Skontaktujcie się z burmistrzami, który w innych gminach w Polsce sprowadzili inwestorów. Podamy prosty przykład: porozmawiajcie z urzędnikami z Sadów koło Poznania, którzy sprowadzili do siebie amerykański koncert Amazon, dzięki czemu zapewnili mnóstwo miejsc pracy. Zapytajcie, co zrobić, aby inwestorzy byli zainteresowani naszymi terenami. Ich rady naprawdę będą przydatne. Bo mówić i obiecywać łatwo, ale realizować jest trudno.
Dlatego przed oddaniem głosu na danego kandydata zastanówmy się dobrze, czy aby rzeczywiście należy mu się głos. Czy nie zostaliśmy zamroczeni kiełbasą wyborczą. Pomyślmy czy aktualny burmistrz zrobił coś dobrego dla całej gminy, nie tylko dla mnie, bo jeżeli pomyślimy o sobie, to w prosty sposób tracimy szansę realny rozwój naszych terenów! Co z tego, ze dostałeś pod domem śliczny asfalt jak za rok czy 10 lat twój syn czy córką będą musieli uciekać za granicę do pracy? Brzmi brutalnie, ale tak się może zdarzyć.
Temat można skwitować następującą myślą: szkoda, że wybory nie odbywają się częściej. Mielibyśmy więcej dróg, ścieżek rowerowych i placów zabaw. W walce o wyborcę, może w końcu ktoś by sięgnął po coś trudniejszego niż tylko wydawanie publicznych pieniędzy - po zatrudniające na atrakcyjnych warunkach zakłady produkcyjne. Tych ostatnich w powiecie ciągle nam bardzo brakuje.
Rafał Morawski, E.P.C

