Zdjęcie ilustracyjne fot. archiwum ZLUBACZOWA.PL
Zalesie ponownie na celowniku drogówki. Tym razem zatrzymano kierowcę, który w terenie zabudowanym pędził 110 km/h. Czy odcinkowy pomiar prędkości byłby skuteczniejszy niż fotoradar?
W niedzielę policjanci z lubaczowskiej drogówki zatrzymali w miejscowości Zalesie kierowcę opla, który poruszał się z prędkością 110 km/h, przekraczając dopuszczalny limit aż o 60 km/h. Mężczyzna, obywatel Holandii, stracił prawo jazdy na 3 miesiące, otrzymał mandat w wysokości 1500 zł oraz 13 punktów karnych.
Zalesie to miejscowość, w której regularnie dochodzi do przekroczeń prędkości – o czym wielokrotnie pisaliśmy na naszym portalu. Na początku 2024 roku zapytaliśmy Was, czy jesteście za postawieniem fotoradaru w Zalesiu. W ankiecie wzięło udział 350 osób – 230 było za, a 120 przeciw.
Tym razem pytamy o inne rozwiązanie – odcinkowy pomiar prędkości. Czy Waszym zdaniem byłoby to skuteczniejsze narzędzie niż pojedynczy fotoradar? Zachęcamy do udziału w nowej ankiecie!


Kolejna rzecz, że aby dostać mandat (np. za bardzo małe wykroczenia) to musi być spełniony warunek z art. 1 kodeksu wykroczeń:
1. Odpowiedzialnoś ci za wykroczenie podlega ten tylko, kto popełnia czyn społecznie szkodliwy, zabroniony przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia pod groźbą kary aresztu, ograniczenia wolności, grzywny do 5000 złotych lub nagany.
2. Nie popełnia wykroczenia sprawca czynu zabronionego, jeżeli nie można mu przypisać winy w czasie czynu.
Jeśli na prostym odcinku, przy chodnikach, ktoś leci 110 km/h, to problem nie leży w braku odcinkowego pomiaru, tylko w tym, że droga swoim układem wręcz zachęca do takiej jazdy. Zamiast karać wszystkich za jednego wariata, lepiej poprawić oznakowanie, doświetlić przejścia dla pieszych.
Bezpieczeństwo bierze się z mądrej organizacji ruchu i dobrej infrastruktury, a nie z seryjnych łapanek i montowania kolejnych urządzeń, które co najwyżej podreperują budżet, a nie rozwiążą realnego problemu. Zaczęto remonty "ad hoc" wszystkich dróg prowadzących na Jarosław i nie ma alternatywy by sprawnie dojechać, to kierowcy starają się nadrobić stracony czas, zwłaszcza na światłach na wahadłach, które mogłyby być znakami D-5 oraz B-31.