
Burmistrz Lubaczowa Krzysztof Szpyt poinformował, że toczyły się rozmowy na temat przejęcia Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych przez miasto. Tak się jednak nie stało. Dlaczego?
W ostatnich tygodniach wiele się mówiło o Przedsiębiorstwie Usług Komunalnych w Lubaczowie, które ostatecznie upadło. Co ważne, do tej pory za odbiór śmieci w stolicy naszego powiatu odpowiadał właśnie PUK w Lubaczowie. Mieszkańcy między innymi na forum portalu ZLUBACZOWA.PL zastanawiali się dlaczego miasto nie przejęło zlikwidowanej firmy. Znamy odpowiedź.
Jak informuje burmistrz Lubaczowa na łamach najnowszego numeru Informatora Miejskiego lubaczow.pl, wiosną padła propozycja przejęcia firmy przez miasto. Pierwotnie burmistrz był zainteresowany odkupieniem od PUK w Lubaczowie bazy i sprzętu zlikwidowanego przedsiębiorstwa. Takie rozwiązanie zaakceptowali przedstawiciele PUK w Lubaczowie. Podjęto nawet uchwałę powołującą miejską spółkę „Czysty Lubaczów”, która w zakresie swojej działalności miałaby odpowiadać za odbiór śmieci w mieście.
We wrześniu natomiast prezes PUK ponownie zaproponował miastu odkupienie udziałów, w tej sposób stając się jego właścicielem. Burmistrz doszedł do wniosku, że może przystać na taką propozycję. Do przejęcia przedsiębiorstwa jednak nie doszło, bo PUK nie uregulowało kwestii udziałów w firmie. Ostatecznie udziałowcy spółki podjęli decyzję o jej likwidacji.
Pełna wypowiedź burmistrza poniżej:
Już wczesną wiosną 2019 roku prezes i radca prawny Przedsiębiorstwa poinformowali mnie o chęci zakończenia działalności firmy i jej likwidacji. Padło wtedy zapytanie, czy miasto chciałoby kupić firmę. Odpowiedziałem, że miasto wolałoby kupić od firmy bazę i sprzęt, powołać własną spółkę do zajęcia się zbiórką odpadów i mieć temat pod całkowitą kontrolą. Przedstawiciele PUK, po rozmowach ze wspólnikami zaakceptowali pomysł takiej transakcji, a Rada Miejska na mój wniosek podjęła 30 lipca 2019 r. uchwałę o powołaniu miejskiej spółki z o.o. „Czysty Lubaczów”.
We wrześniu 2019 roku wyszła od PUK-u kolejna propozycja dla miasta, aby odkupiło udziały w PUK-u, stając się w ten sposób jego właścicielem. Sprawą konieczną do wyjaśnienia była liczba faktycznie funkcjonujących udziałów, ponieważ w Krajowym Rejestrze Sądowym wpisane było 101 udziałów, a faktycznie do nabycia pozostawało niecałe 80 udziałów. Część udziałów została umorzona (bez wpisu w KRS!), a część nie miała prawnych właścicieli po zmarłych udziałowcach. Poinformowałem władze spółki, że sprawy te muszą zostać wyjaśnione i prawnie usankcjonowane, gdyż miasto chce mieć czystą sytuację i zakupić 100% udziałów. Wierząc w zapewnienia władz PUK-u o chęci uregulowania prawnych kwestii w spółce, wystąpiłem z kolejnymi wnioskami do Rady Miejskiej o wyrażenie zgody na nabycie udziałów oraz zapisanie w budżecie wynegocjowanej wstępnie kwoty na potrzeby tej transakcji. Rada stosowne uchwały podjęła w listopadzie i grudniu 2020 r.
Jednocześnie zbiegło się to z koniecznością unieważnienia przetargu z uwagi na wprowadzone nowelizacją ustawy wymogi rozliczenia od rzeczywistego odbieranego tonażu, a nie jak dotychczas ryczałtowego. Wymagało to unieważnienia przetargu z listopada 2019 r., a w styczniu 2020 roku miał zostać ogłoszony nowy przetarg na odbiór odpadów. Z uwagi na powyższe okoliczności, miasto przedłużyło umowę ze spółką na odbiór odpadów komunalnych, obowiązującą w 2019 roku, na dwa pierwsze miesiące 2020 roku, a tym samym spółka uzyskała dodatkowy czas na uregulowanie niejasności prawnych.
Niestety zarząd PUK (którego aktualny skład również nie był uwidoczniony w KRS) przeciągał sprawę i nie podejmował żadnych działań. Kolejne rozmowy przynosiły zapewnienia od przedstawicieli spółki, że nie ma problemów z przeprowadzeniem tej transakcji i miasto powinno kupić te udziały, które są „dostępne”, a kwestia pozostałych z czasem zostanie unormowana. Drugą propozycją było, aby miasto wniosło do depozytu sądowego odpowiednią kwotę na poczet przyszłej zapłaty za udziały po zmarłych wspólnikach. Taka argumentacja nie była możliwa do przyjęcia przeze mnie, swoją negatywną opinię wyraził w tej kwestii również radca prawny miasta. Czy ma sens nabywanie części udziałów, nie wiedząc, kto w przyszłości zajmie miejsce pozostałych wspólników i jak może się układać współpraca z tymi osobami? Skąd pewność, że spadkobiercy zechcą odsprzedać odziedziczone udziały? Jeśli tak, to czy zaakceptują zaplanowane wcześniej kwoty?
Dlatego też nie doszło do podpisania w grudniu 2019 roku umowy notarialnej. Przedstawiciele spółki zapewnili mnie, że w ostatniej chwili złożyli wniosek do KRS o aktualizację składu zarządu oraz liczby udziałów, jednak wpisania do rejestru aktualnych danych spodziewać się można było za kilka kolejnych miesięcy. Nadal pozostawała niedokończona sprawa udziałów po zmarłych wspólnikach. Ponownie złożyłem deklarację o chęci zakupu udziałów, po uregulowaniu spraw w KRS.
Mimo tego w pierwszych dniach stycznia b.r. prezes PUK poinformował mnie, że udziałowcy podjęli jednak decyzję o likwidacji spółki. Majątek likwidowanej spółki miał zamiar nabyć podmiot spoza miasta Lubaczowa, jak również zapewnić pracę dotychczasowym pracownikom PUK-u. Firma ta zamierzała ponadto wystartować w przetargu na odbiór odpadów w Lubaczowie. W zaistniałej sytuacji bezprzedmiotowe stały się uchwały Rady Miejskiej, jak również moje deklaracje dotyczące chęci zakupu udziałów w spółce.

