![]()
Prawie 8 godzin trwała operacja małego Stasia Szklannego. Na szczęście zabieg się powiódł i Staś będzie mógł prawdopodobnie normalnie żyć i doczekać dorosłości.
Kilkumiesięczny Staś zmagał się z poważną wadą serca m.in. skorygowane przełożenie wielkich tętnic, ubytek w przegrodzie międzykomorowej, niedomykalność 2 stopnia zastawki trójdzielnej (która u Stasia pełni inną funkcję niż w zdrowym sercu) oraz anomalię Ebsteina.
Rodzice walcząc o jego życie i dowiedzieli się, że operację serca może wykonać profesor del Nido z amerykańskiego Bostonu. Niestety, koszt zabiegu wraz z specjalistycznym transportem był ogromny – to aż 1,2 mln złotych. Dlatego też z powodzeniem zorganizowano zbiórkę pieniędzy na operację. W ciągu kilkunastu dni udało się uzbierać całą potrzebną kwotę.
Już kilka dni później chłopczyk wyleciał wraz z rodzicami do USA. Operację wykonano 30 września. Trwała ok. 8 godzin. Profesor del Nido wykonał zaplanowany Double Switch, zamknięcie ubytku międzykomorowego i plastykę zastawki trójdzielnej. Pozostała niewielka niedomykalność trójdzielna. Być może będzie wymagała korekty w przyszłości, jednak z takim sercem prawdopodobnie będzie można normalnie żyć i doczekać dorosłości.
Po zabiegu Staś musiał odpocząć i zaadaptować się do nowego serca. Był w śpiączce farmakologicznej przez kilka dni. Na szczęście dziecko już powoli dochodzi do siebie. Jest już rozintubowany, oddycha samodzielnie i rodzice powoli zaczynają go karmić. Wciąż jest słabiutki i obolały po zabiegu, potrzebuje dużo snu i jest na silnych lekach przeciwbólowych.
Najwięcej obaw budzi w nas ryzyko bloku serca po takiej operacji i problemy z karmieniem, bo apetyt jeszcze nie wrócił. Potrzeba nam więc dużo siły i cierpliwości. Lekarze dają nadzieję na możliwość wyjścia ze szpitala bez sondy. Trzymajcie kciuki żeby tak się stało, a Staś mógł wreszcie zacząć nadrabiać zaległości i rozwijać jak rówieśnicy. - napisali na Facebooku rodzice Stasia

