fot. LASKAR-MEDIA / fakt.pl
Dziennik „Fakt” opisał niezwykły gest strażaków z Lisich Jam, którzy zebrali pieniądze, by pomóc swojemu koledze po fachu, który w pożarze stracił cały dorobek życia. Chcemy, aby w nasze ślady poszli inni. W końcu jesteśmy jedną wielką strażacką rodziną – mówią dzielni ratownicy
W połowie stycznia dziennikarze „Faktu” opisali dramatyczną historię strażaka zawodowego i ochotnika Mariusza Draba (35 l.) z Szynwałdu w woj. kujawsko-pomorskim. Mężczyzna stracił w pożarze własny dom. On, żona i dwójka dzieci - Weronika (2 l.) i Weronika (9 l.) z dnia na dzień zostali bez dachu nad głową.
Artykuł ten zauważyli strażacy z Lisich Jam i pomimo, że miejscowość Szynwałd znajduje się praktycznie na drugim końcu Polski to ochotnicy spod Lubaczowa postanowili pomóc Panu Mariuszowi. Zwołali więc zebranie i każdy dał tyle, na ile było go stać. Udało się zebrać 1000 zł. Całą kwotę przelali na konto strażaka z PSP w Grudziądzu.
– Wiemy, że to nie jest wielka suma, ale zawsze coś. Jeśli więcej ludzi odpowie na apel, będzie to bezcenna pomoc dla Mariusza i jego rodziny, który przecież w jednej chwili stracił cały dorobek życia – mówił dla „Faktu” Marek Pilip, jeden z członków OSP Lisie Jamy
Strażacy z Lisich Jam dodają, że sami kilka la temu z Fundacji Faktu otrzymali defibrylator, dlatego też uznali, że to właściwy moment, aby się zrewanżować.
Kliknij na obrazek, aby zobaczyć reportaż:
Pod tym linkiem znajduje się artykuł, w którym opisany jest historia pana Mariusza. Natomiast tutaj znajdziecie reportaż o dzielnych strażakach z Lisich Jam.
Kto chciałby pomóc strażakowi może wpłacić dowolną sumę na konto: 26 9500 0008 0009 4357 3000 0001 z dopiskiem: „Pomoc dla strażaka Mariusza”.


