
W niedzielę w miejscowości Radruż odbyły się uroczystości ku pamięci ofiar zamordowanych przez Ukraińską Powstańczą Armię. W Radrużu i okolicznych miejscowościach (m. in. Polance Horynickiej, Dziewięcierzu i Wólce Horynieckiej) zabito 37 Polaków i 3 Ukraińców za współpracę z naszymi rodakami.
Uroczystości ku pamięci pomordowanych mieszkańców Radruża przez bandy UPA odbyły się pod pomnikiem niedaleko cerkwi, a także w z powodu niesprzyjającej pogody w pobliskiej świetlicy.
O tragedii mieszkańców Radruża opowiadał między innymi Robert Serkis, a także Pani Jadwiga Zaremba, inicjatorka radruskich uroczystości, opowiadała o mordach w Radrużu i realiach życia w czasach wojny. Z jej opowieści szczególnie zapamiętać można było słowa mówiące o tym, jak Polacy szli do horynieckiego kościoła, to gdy przyjmowali komunię św. to tak jakby to miała być ich ostatnia komunia. Byli gotowi na najgorsze.
Niespodziewanym gościem na uroczystości był pan Janusz Żarczyński, obecnie mieszkający w Bielsku Białej, który dzieciństwo spędził na Wołyniu, we wsi Janówka. Opowiadał zebranym o tym co przeżył na tej najbardziej nasiąkniętej polską krwią ziemi, kiedy to wokół było widać cały czas łuny palących się wiosek a polska ludność w potrzasku jeżeli tylko mogła, to uciekała na bezpieczniejsze tereny, albo próbowała się bronić. – relacjonuje portal Horyniec.info
Głos zabrała też Pani Dorota Rachwalik, która bardzo malowniczo przedstawiła rzeczywistość powojenną i stan umysłu tych ludzi, którzy przeżyli upowskie mordy. Na przykładzie swojej mamy wspominała, że często śniły się jej te straszne chwile i wrażenie ciągłego zagrożenia, że zaraz przyjdą i zamordują.
Wojna nie skończyła się u nas w okolicy roku 1947 po „Akcji Wisła”, tylko trwała jeszcze w umysłach ludzi przez wiele lat. Ci, którzy do dziś żyją i jako dzieci zapamiętali czas zgrozy sianej przez leśne bandy, są nadal wewnętrznie rozdarci i mają urazę do Ukraińców. Niestety, ale negatywnych emocji słowami się zatrzeć nie da. Żywioł ukraiński rozpoczął unicestwianie polskiego żywiołu na tych ziemiach doskonale zdając sobie sprawę, że raz na zawsze niszczy przyjaźń.
Po tych wydarzeniach zostały tylko groby pomordowanych, nieliczni, którzy przeżyli w Radrużu mordy, jak Pan Zelik Stanisław i Pan Ryba Józef, którzy byli na uroczystości, są pomnikami tej tragicznej historii.
Uroczystość w Radrużu ma zawsze charakter niemal prywatny, bowiem zbierają się na niej głównie rodziny ofiar, lokalne władze gminne, delegacje szkolne i organizacji patriotycznych.
Uczestnicy tegorocznych uroczystości to: Wójt Gminy Horyniec-Zdrój Robert Serkis, Wicewójt Janusz Wużyński, Dyrektor Gimnazjum w Horyńcu-Zdroju Ryszard Lewientowicz, Dyrektor Szkoły Podstawowej w Horyńcu-Zdroju Pani Dorota Rachwalik, delegacja Stowarzyszenia Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej Okręg Roztoczański (obejmujące woj. Podkarpackie i Lubelskie) z ppłk Wiesławem Wojtowiczem na czele, oraz inicjatorka radruskich uroczystości Pani Jadwiga Zaremba z rodziną. – relacjonuje portal Horyniec.info

