Niestety, potwierdziły się najgorsze informacje – zwłoki, które w połowie lutego zostały odnalezione na terenie ogrodzonego młodnika należą do zaginionego Tomasza Mroza. Rodzina w rozpaczy pochowała już 33-letniego mieszkańca Starych Oleszyc.
We wtorek rano, 5 maja 33-latek wyjechał z domu do Oleszyc. Miał załatwić kilka spraw związanych z firmą i wrócić do domu. Kilka godzin później okazało się, że 33-latek w miejscowością Dobra (gm. Sieniawa), kierując swoim Volkswagenem zderzył się z tirem. Wyszedł z samochodu i skierował się do lasu. Od tego momentu nie dał żadnego znaku życia. Mężczyznę długo poszukiwali strażacy, rodzina, znajomi, najbliżsi oraz policjanci. W poszukiwaniach wziął udział także Krzysztof Rutkowski. Niestety bez skutku.
9 miesięcy później, 12 lutego na terenie ogrodzonego młodnika ciało mężczyzny w znacznym stopniu rozkładu odnaleźli pracownicy leśni. Miejsce to jest oddalone o trzy kilometry w linii prostej od tego, w którym doszło do kolizji. Przy zwłokach znaleziono dokumenty, a ubiór odpowiadał odzieży poszukiwanego. Była jednak nadzieja, że zwłoki jednak nie należą do 33-latka. Trzy tygodnie później wyniki badań DNA potwierdziły najgorsze – ciało należy do Tomasza Mroza.
Prokuratura wykluczyła również udział osób trzecich. Śledczy stwierdzili, że nie doszło do zabójstwa.
W sobotę rodzina pochowała Tomasza Mroza. Niech spoczywa w pokoju.

