W ciągu kilka dni ceny paliw wzrosły o kilkadziesiąt groszy, a na stacji Shell w Oleszycach zabrakło diesla
W ostatnich dniach wyraźnie rosną ceny paliw. W ciągu zaledwie kilku dni stawki na stacjach podskoczyły o kilkadziesiąt groszy na litrze, a w niektórych miejscach zaczynają pojawiać się także problemy z dostępnością paliwa.
Jeszcze pod koniec lutego za litr benzyny w powiecie lubaczowskim płaciliśmy około 5,80 zł, tymczasem obecnie na wielu stacjach – między innymi Orlen i Shell – cena sięga już 6,34 zł za litr. Wyraźnie zdrożał także olej napędowy. Na stacjach Orlen za litr diesla trzeba obecnie zapłacić około 6,62 zł.
Na przykład na stacji Shell w Oleszycach kierowcy nie mogli zatankować oleju napędowego, ponieważ paliwo na stacji zostało wyprzedane.
Konflikt na Bliskim Wschodzie wpływa na ceny paliw
Nagłe wzrosty cen mają związek z napiętą sytuacją na Bliskim Wschodzie. Atak Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran oraz odwetowa blokada Cieśniny Ormuz wywołały ogromne poruszenie na światowych rynkach surowców. To jeden z najważniejszych szlaków transportowych ropy naftowej – przez cieśninę przepływa nawet jedna trzecia światowego transportu morskiego ropy.
Analitycy rynku paliw ostrzegają, że konsekwencje mogą być poważne. Maklerzy wskazują, że w najbliższych dniach cena ropy na światowych rynkach może wzrosnąć nawet do 85 dolarów za baryłkę, co niemal natychmiast przekłada się na ceny paliw na stacjach.
Podobna sytuacja była już po wybuchu wojny w Ukrainie
Obecna sytuacja przypomina wydarzenia sprzed czterech lat, kiedy po rosyjskiej inwazji na Ukrainę ceny paliw w Polsce gwałtownie wzrosły. Wówczas mieszkańcy powiatu lubaczowskiego masowo ruszyli na stacje paliw. Największe kolejki tworzyły się w Lubaczowie i Oleszycach, a z powodu zatorów ruchem kierowała policja.
Artykuł z tamtego okresu można przeczytać tutaj:
https://zlubaczowa.pl/news/wydarzenia/8949-lubaczow-ogromne-kolejki-do-stacji-paliw-policja-kieruje-ruchem
Donald Tusk: sytuacja jest „absolutnie stabilna”
Co ciekawe, we wtorek premier Donald Tusk starał się uspokoić nastroje. Podkreślił, że sytuacja jest „absolutnie stabilna” i nie ma powodów do obaw o dostępność paliw w Polsce.
Podobne stanowisko przedstawił koncern Orlen. Spółka zapewnia, że Polska posiada zdywersyfikowane źródła dostaw ropy, a państwowe firmy będą wykorzystywać dostępne narzędzia, aby wahania cen ropy na światowych giełdach nie przełożyły się w sposób masywny na ceny detaliczne w kraju.
Mimo tych zapewnień kierowcy już teraz odczuwają skutki napiętej sytuacji na światowych rynkach. Wiele wskazuje na to, że najbliższe dni mogą przynieść kolejne zmiany na stacjach paliw.

