![]()
Ma 24 lata, urodził się i mieszka w Lubaczowie. Od roku jest zawodowym strażakiem. Kilka dni temu został Mistrzem Świata w kickboxingu w formule full contact 86kg. Nam opowiedział między innymi jak wyglądała jego droga do tego sukcesu. Zapraszamy do przeczytania rozmowy z Mateuszem Kubiszynem.
Redakcja: Na początku należą Ci się gratulacje. Osiągnąłeś wielki sukces. Jak się z tym czujesz, dotarło już to do Ciebie?
Mateusz Kubiszyn: Dziękuję bardzo. Tak, to wielki sukces a przede wszystkim spełnienie marzeń i powoli zaczynam się oswajać z tym faktem.
Skąd się wzięła taka pasja? Jak wyglądały twoje początki w temacie sportów walki?
Wszystko zawdzięczam mojemu ojcu, który zaszczepił we mnie ziarno sportowej pasji już we wczesnym dzieciństwie. Trenowałem wszystko co było możliwe: sporty drużynowe, gimnastyka, bieganie i właśnie też sporty walki..
Wychowywałem się w takich czasach, gdzie był wielki "boom" na sztuki walki. Wejście Smoka, Rocky, Kickbokser, Krwawy Sport, Dragon Ball i wiele, wiele innych filmów czy bajek tworzyły we mnie chęć rywalizacji w tej dziedzinie.
Moja przygoda zaczęła się od Karate Tradycyjnego w lubaczowskiej sekcji pod okiem sensei Czesława Stankiewicza i sensei Alicji Brząkały. Trwało to jakieś 8 lat.
Następnym krokiem były treningi kickboxingu wraz z trenerem Krzyśkiem Szałańskim "Cegłą", który przekazał mi pierwsze tajniki kickboxingu. Już wtedy wiedziałem, że to jest to! Niestety z różnych powodów kickboxing w Lubaczowie wymarł i zostałem tylko z marzeniami by po kilku latach wznowić treningi podczas edukacji w Rzeszowie (FIGHT CLUB RZESZÓW). Szkoła się skończyła i wróciłem do Lubaczowa. Dowiedziałem się, że jest klub w Jarosławiu więc dołączyłem do mojego kolegi Łukasza Flisa i wspólnie jeździliśmy trenować do Klubu Sportów Walki Sokół Jarosław pod okien trenera Jacka Bronowskiego, z którym współpracuję po dzisiejszy dzień.
P.S. Dziękuję Ci Roman za treningi oraz te litry potu i krwi wylane wspólnie na sali.
Kto jest twoim idolem?
Tak szczerze mówiąc ciężko jest określić jednego idola... Fascynacja Brucem Lee, Jean-Claude Van Damm-em, Mohammedem Ali czy Mikiem Tysonem dawała wiele radości w czasach młodości. Chciałem być wielkim fighterem jak oni. Z czasem poszerzałem swoją wiedzę odnośnie zawodników walczących i pojawiały się nowe wzory do naśladowania np. Marek Piotrowski, który jest chyba największym polskim fighterem Full Conatct i można powiedzieć, że chciałbym mu dorównać lub nawet przebić Jego osiągnięcia.
Pracujesz w Państwowej Straży Pożarnej w Tomaszowie Lubelskim. Służba wymaga wielu poświęceń. Jak łączysz kickboxing z pracą?
Tak, od prawie roku jestem strażakiem. Świadomość tego, że pomaga się ludziom i służy dla ojczyzny przewyższa wszystko. Specyfika zawodu strażaka jest charakterystyczna, ponieważ musimy być wszechstronnie przygotowani teoretycznie, fizycznie i mentalnie by wykonywać swoje obowiązki na jak najwyższym poziomie, a sport w dużej mierze w tym pomaga. Pracujemy w systemie zmianowym, gdzie jedna służba to 24h gotowości do działań a następnie mamy dni wolne, które wykorzystuję na treningi kickboxingu.
To, że stworzyliśmy klub razem z bratem dobrze działa. Dzielimy się obowiązkami i uzupełniamy nawzajem. Gdy jestem na zgrupowaniu, na zawodach czy w pracy to Tobiasz zajmuje się klubem przez co lubaczowscy kickbokserzy nie mają przerw w treningach. Czasem też nie ma Tobiasza.. hehehe
Wcześniej pracowałem w Pogotowiu Ratunkowym w Lubaczowie, gdzie jest podobny system pracy i również dobrze sobie radziłem z łączeniem pracy z pasją. „Dla chcącego nic trudnego”
Nie każdy ma okazję uczestniczyć w mistrzostwach świata a nawet oglądać tego typu zawodów. Jak wygląda taka impreza „od wewnątrz”?
Najprościej będzie wymienić w punktach to co po kolei się dzieje przy takim wyjeździe:
- Zebranie się zawodników i trenerów na lotnisku i lot (w tym przypadku do Dublina),
- Na miejscu rejestracja zawodników, ważenie i przegląd badań lekarskich,
- Zakwaterowanie się w hotelu, zjedzenie posiłku i odpoczynek,
- W kolejnym dnu zebrania sędziowskie, odprawy trenerskie itd.,
- W dniu walk ponowne ważenie, śniadanko i przygotowanie się do startu. Następnie wojna, odpoczynek, czas wolny, posiłki, regeneracja i tak do końca mistrzostw,
- Finały i dekoracje (wybiórczo badania antydopingowe),
- Pakowanie i powrót do domu.
Która z walk na Mistrzostwach była najtrudniejsza?
Pierwsza i ostatnia... I nie chodzi tu o przebieg walki czy przygotowanie fizyczne.
Obydwu walkom towarzyszył wielki stres i presja. Pierwsza - przełamanie lodów a ostatnia to finał i sam statut tej walki mocno działał na świadomość. Do tego fakt, że byłem ostatnią szansą naszej reprezentacji Full Conatctu na złoty medal tych mistrzostw potęgował emocje.
Skoro jesteś już mistrzem świata, to jaki jest Twój następny cel na drodze do światowej czołówki?
Jestem Mistrzem Świata WAKO w jednej z sześciu formuł kickboxingu – Full Contact.
Kolejne kroki to doskonalenie moich umiejętności bo jeszcze wiele muszę poprawić, zdobywanie kolejnych tytułów mistrza Polski, wywalczenie tytułu mistrza Europy i obrona zdobytego trofeum.
Inną formą rozwoju sportowego w kickboxingu są walki zawodowe, o których czasem myślę i może kiedyś spróbuję swoich sił podczas takich zmagań.
Jaka jest twoja najmocniejsza strona, a nad czym musisz jeszcze popracować?
Hmm... Do mocnych stron należą na pewno wola walki, wydolność i siła ciosu.
Jeśli chodzi o te słabe to myślę, że zaliczyć można radzenie sobie z emocjami podczas niektórych walk choć i tak już jest duża poprawa. "Zimna głowa" pozwala na realizację założeń taktycznych i kontrolę walki.
Muszę również popracować nad kilkoma drobnymi sprawami technicznymi.
Wszystko przyjdzie z czasem, trzeba trenować i brać udział w zawodach. Jestem jeszcze dość młodym zawodnikiem bo starty rozpocząłem w 2013r. Z każdą kolejną walką uczę się o sobie czegoś nowego i łapię cenne doświadczenie.
Kick-boxing jest dość brutalnym sportem. Jak twoi bliscy reagują na twój widok po walce?
Kiedyś znajomy mi powiedział, że "blizny zdobią mężczyznę". (śmiech)
Słyszę czasem (a zwłaszcza na początku tak było), że to głupota tak dawać się obijać i na zdrowie mi to nie wyjdzie. Jestem świadomy zagrożeń będących skutkiem uprawiania sportów walki.
Co prawda walczymy w kaskach i ochraniaczach, które w pewnym stopniu nas chronią ale czasem po walce wygląda się trochę "niewyjściowo". Cóż... Taki sport.
Jesteś też trenerem. Z bratem założyliście klub "Kickboxing Game Over Lubaczów". Czujesz się lepiej w roli zawodnika czy trenera?
Czuję się dobrze w obydwu rolach, ponieważ robię to co kocham i każda forma uprawiania kickboxingu przynosi wiele radości. To dwa światy, które mają ze sobą wiele wspólnego.
Rozumiem wszystkie bolączki i sukcesy swoich podopiecznych co powoduje, że nadajemy na „jednym kanale” bo ja również wylewam siódme poty na treningach i startuję w zawodach.
Poszerzam swoje umiejętności trenując w kadrze narodowej pod okiem specjalistów i mimowolnie niektóre techniki czy ćwiczenia stosuję u siebie w klubie a co za tym idzie, trenując u nas w klubie można czasem poczuć się jak zawodnik reprezentacji.
Czy interesujesz się również innymi dyscyplinami sportowymi?
Jak najbardziej. Każda dyscyplina sportowa rozwija nasz organizm w inny sposób, co często pozytywnie wpływa na to, czym głównie się zajmujemy.
Teraz już tylko śledzę poczynania sportowców czy uprawiam sport w formie rekreacji i zabawy ale nie brakuje zajawek. Byle tylko nazywało się sportem i już mnie to interesuje... Nawet w szachy uczyłem się grać :)
Tak na koniec. Co mógłbyś powiedzieć młodym sportowcom, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z kickboxingiem?
Hmm… jakiś wielkich mądrości nie ma co się spodziewać bo najważniejsze są miłość do swojej pasji, ciężka praca, upór i wiara w marzenia. To wystarczy, by być lepszym od siebie samego z dnia poprzedniego… a to przybliża nas to założonego celu i sprawia, że jesteśmy szczęśliwi.
Dzięki za poświęcony czas, na koniec jeśli chcesz, możesz podziękować osobom które Ci pomagają.
Jasne! Podziękowania należą się przede wszystkim mojemu trenerowi Jackowi Bronowskiemu, bo gdyby nie On nie byłbym teraz tym kim jestem.
Nie mogę zapomnieć o całej „Rodzinie Full Contact” bo robimy to wszystko razem! Auuu! :)
Trenerzy kadry narodowej - Radosław Lasowski i Wojciech Kierstein mają wielki udział we wszystkich naszych sukcesach, ponieważ mają ogromną wiedzę i odpowiednie narzędzia by zrobić z nas niekwestionowanych mistrzów a jako zawodnicy wspieramy się jak bracia i siostry.
Następni są koledzy z klubu KSW „Sokół” Jarosław oraz wszyscy fighterzy z całej Polski, którzy pomagają mi w przygotowaniach do zawodów.
Dziękuję moim rodzicom, rodzinie i przyjaciołom za wsparcie oraz kibicom bo dzięki Nim nakręcam się do mocniejszej pracy a to, co robię nabiera pełniejszych kolorów.
Również dużą rolę odgrywają moi sponsorzy, bo dzięki ich pomocy trenuję w odpowiednich warunkach i z odpowiednimi ludźmi by jak najszybciej podnosić poziom swoich umiejętności.
Game Over Cycles, SKR Club Obsza, BBL-Service, Wypożyczalnia samochodów Odkryj-Auto oraz Bank Spółdzielczy w Lubaczowie, który jest partnerem klubowym lubaczowskiej sekcji kickboxingu.
Jeszcze raz dziękuję!

{flike}

