W piątek wybrałem się na targowisko w Lubaczowie. Chciałem kupić jakieś owoce, warzywa, myślałem nawet nad sweterkiem mając nadzieję, że jest tam jakieś stanowisko odzieżowe. Niestety, gdy dotarłem na miejsce zamurowało mnie. O zakupach mogłem zapomnieć, gdy zobaczyłem ten widok:
Nie wiedziałem co robić. Uciekać? Lubaczów został ewakuowany?
Idąc na targowisko wiedziałem, że nie tętni ono życiem, ale nie spodziewałem się że będzie ono całkowicie puste. Na zdjęciu zobaczycie grupkę osób – nie miejcie nadziei, to jedynie „wagarowicze”.
Wiecie ile kosztowała ta inwestycja? Dwa i pół miliona złotych. Jeszcze przed otwarciem, zapowiadano że będą tam handlować sprzedawcy z całego powiatu, że codziennie na targowisku będą robić tam zakupy nie tylko mieszkańcy Lubaczowa, ale również okolicznych miejscowości. Rządzący nie słuchali uwag mieszkańców, którzy mówili – „to nie jest odpowiednie miejsce na takie targowisko”. Zamknięto nawet część targu w centrum Lubaczowa, by zachęcić do handlu w nowym miejscu. Nic to nie dało. Kilku sprzedających postanowiło przenieść swój interes na ulicę Handlową. Zamiast zysku mieli straty. Także i oni zaprzestali handlu w tym miejscu. „Walczyć” próbowała również restauracja – bez skutku. Po kilku miesiącach zamknęli interes.
Na początku roku burmistrz Lubaczowa zapowiadał, że podejmie wiele akcji by ożywić to targowisko, efektów na razie praktycznie nie widać. Tutaj możecie przeczytać, jakie pomysły miał Krzysztof Szpyt.
Co dalej? Chciałbym o tym targowisku zapomnieć, ale nie potrafię gdy przypominam sobie, że kosztowało ono dwa i pół miliona złotych.
Na koniec chciałbym dodać, że boję się o przyszłość Lubaczowa widząc opustoszałe targowisko, porośnięty krzakami dworzec PKS, rozpadający się dworzec PKP, coraz starszych ludzi i ten smutny brak perspektyw.
RM
{flike}

