Myśliwiec F-16 fot. wikipedia.org
Podczas nocnych ataków Rosji na Ukrainę, z wtorku na środę, dwukrotnie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej – poinformował w czwartek Szef Sztabu Generalnego gen. Wiesław Kukuła.
Generał podkreślił, że sytuacja była w pełni monitorowana i nie pociągnęła za sobą żadnych konsekwencji. – Niestety mieliśmy sytuację, kiedy doszło do dwukrotnego naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej – powiedział na konferencji prasowej. Dodał, że Polska wyciągnęła wnioski z incydentu w Osinach, gdzie w nocy z 19 na 20 sierpnia doszło do eksplozji drona. – Zaangażowaliśmy znaczne, dodatkowe środki do ochrony polskiego nieba – zaznaczył.
Szczegóły dotyczące zdarzenia pozostają na razie niejawne z powodów bezpieczeństwa.
Przypomnijmy, że Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych już w nocy z 2 na 3 września informowało o poderwaniu polskich i sojuszniczych myśliwców. – W naszej przestrzeni intensywnie operują polskie i sojusznicze statki powietrzne, a naziemne systemy obrony powietrznej i rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan najwyższej gotowości. Działania te mają charakter prewencyjny i są ukierunkowane na zabezpieczenie przestrzeni powietrznej i ochronę obywateli, zwłaszcza w rejonach przyległych do zagrożonego obszaru – przekazano w komunikacie.
Rano wojsko poinformowało o zakończeniu działań, podkreślając rolę sojuszników w zapewnieniu bezpieczeństwa. Podziękowano szczególnie Królewskim Holenderskim Siłom Powietrznym, których myśliwce F-35 wspierały polską obronę.


Jedyne martwi, mnie, że takie informacje są ukrywane przed ludźmi, a my jako obywatele nawet nie wiemy co robić w takiej sytuacji, dzwonić na policję? Pakować się i uciekać? Chować do piwnicy?
Jakby nie patrzeć minęły 2 dni od zdarzenia i dopiero dostajemy teraz informacje "no jednak to nie były myśliwce - tylko drony bojowe, które przekroczyły granicę".
Nie uruchomiły się syreny alarmowe - normalnie nic się nie stało ot. dron bojowy przeleciał nad głowami nieświadomo śpiących ludzi...
Rozumiem, że wywoływanie paniki w takiej sytuacji może być przesadzon e, ale kiedy jak nie w takiej sytuacji?
Czy my potrafimy w ogóle jako aparat państwowy, informować ludzi o zbliżającym się / przekraczającym granicę obiekcie bojowym? - obawiam się, że nie będzie to odpowiedź twierdząca
Chyba nie muszę ukrywać swojej frustracji, która się teraz we mnie buzuje, jest mi po prostu przykro, że jest to kolejna potencjalna sytuacja, która może skończyć się tragedią...
Potrzebujemy wyjaśnień, nie - "wszystko było pod kontrolą"