fot. Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Płd.-Wsch. O/ Lubaczów
W sobotę, 12 lipca, w Parku Zdrojowym w Horyńcu-Zdroju odbyło się wydarzenie poświęcone pamięci Polaków, którzy stracili życie w wyniku masowych zbrodni na dawnych ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej. Spotkanie zgromadziło mieszkańców, pasjonatów historii oraz osoby kultywujące pamięć o wydarzeniach sprzed 80 lat.
Wydarzenie rozpoczęło się od wręczania przypinek w kształcie kwiatu lnu – symbolu pamięci o tych, którzy zginęli w wyniku zbrodni dokonanych przez nacjonalistyczne oddziały w latach 1939–1947. Następnie prezes Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich Oddział Lubaczów, Maria Magon, powitała uczestników i przedstawiła cel spotkania.
W kolejnej części głos zabrał Tomasz Róg, który w swojej prelekcji zaprezentował zebranym historyczne relacje oraz archiwalne fotografie dokumentujące dramatyczne losy mieszkańców powiatu lubaczowskiego w okresie II wojny światowej. Z kolei Jan Kuca przybliżył obraz przedwojennego współżycia mieszkańców wielokulturowych wsi na przykładzie nieistniejącego dziś Miłkowa.
Pomimo kapryśnej pogody, wydarzenie przyciągnęło wielu słuchaczy, a kulminacją wieczoru była projekcja filmu dokumentalnego Jacka Międlara pt. „Sąsiedzi – Genocidum Atrox – Ostatni Świadkowie”. Film, oparty na wspomnieniach osób, które przeżyły tragiczne wydarzenia, ukazuje nie tylko dramat ofiar, ale także trudną prawdę o relacjach sąsiedzkich w czasie wojennego chaosu. Pokazuje zarówno brutalność napastników, jak i heroiczne postawy tych, którzy pomagali, często narażając własne życie.
Produkcja dokumentalna powstała na podstawie wielotomowej publikacji autora i stanowi ważny głos w pielęgnowaniu pamięci historycznej oraz wyraz szacunku wobec ofiar i świadków wydarzeń sprzed lat.
Organizatorami spotkania byli: Gmina Horyniec-Zdrój, Gminny Ośrodek Kultury w Horyńcu-Zdroju, Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich Oddział Lubaczów oraz Wojewódzki Dom Kultury w Rzeszowie. Współorganizatorami wydarzenia były także biblioteki z Lubaczowa, Oleszyc, Narola i Cieszanowa.
Zobaczcie zdjęcia fot. Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Płd.-Wsch. O/ Lubaczów


Dobrze, że w Polsce mieszka więcej Polaków.
Znamy jego imię i nazwisko, datę urodzenia, stopień służbowy: Hermann Schaper, członek elitarnej jednostki SS (nr 3484). To jest sadysta z Jedwabnego. Ale to polskim mieszkańcom miasta przypisał oszust Gross autorstwo ohydnego mordu.
Akcją w Jedwabnem (i w innych miejscach kaźni) kierował komisarz kryminalny Haupsturmführer Hermann Schaper, ur. 12 sierpnia 1911 roku w Strassburgu, w Alzacji. To jego, a nie bezimiennych Polaków, rozpoznali Chaja Finkelstein z Radziłowa i Izchak Feler z Tykocina. Haupsturmführer
Hermann Schaper złożył czytelny podpis pod swymi zbrodniami w Wiznej, Wąsoszy, Radziłowie, Jedwabnym, Łomży, Tykocinie , Rutkach, Piątnicy, Zambrowie i gdzie indziej. Niepowtarzalny jak odcisk palca. Schemat ten SS powielało na krwawym szlaku od Bałtyku po Morze Czarne. Dlaczego obarczają za tę zbrodnię Polaków? Nie, to nie tyle polakożerstwo (mieszkańcy Jedwabnego to w sporej części szlachta zagrodowa, patriotyczna, o ugruntowanym światopoglądzie narodowym, ofiara sowieckiej okupacji) co przygotowanie pola pod przyszłe żądania odszkodowawcze. Niedoczekanie, drobni oszuści za wielkie pieniądze.