![]()
Mateusz „Don Diego” Kubiszyn stoczył trzy wymagające pojedynki podczas turnieju FAME MMA 26. Po dwóch wygranych walkach dotarł do finału, gdzie zmierzył się z Denisem Labrygą. Starcie było wyrównane i bardzo wyczerpujące. Niestety, w dziesiątej minucie pojedynku Kubiszyn został trafiony mocnym kopnięciem w krocze i nie był w stanie kontynuować walki. Został zniesiony z ringu na noszach.
Kubiszyn rozpoczął turniej od mocnego akcentu – w pierwszej walce pokonał Kamila Mindę jednogłośną decyzją sędziów. W półfinale znów pokazał klasę, wygrywając z Tomaszem Sararą po twardym, technicznym boju. Dwie walki, dwie decyzje, dwie dominacje. W ten sposób Mateusz Kubiszyn awansował do finału, gdzie zmierzył się z Denisem Labrygą. Walka była bez limitu czasowego, brutalna i niezwykle wyczerpująca. Cios za cios, bez kalkulacji. Mateusz był dwukrotnie liczony, ale cały czas wracał do pojedynku. W dziesiątej minucie walki Lubaczowianin przyjął potężny cios nogą w krocze. Padł na matę i nie był w stanie się podnieść. Ostatecznie został zniesiony z ringu na noszach, wyraźnie cierpiąc. Sędzia uznał, że to było uderzenie przypadkowe. Pojedynek nie został wznowiony, a arbitrzy podjęli decyzję o podliczeniu punktów, a dokładnie knockdownów do momentu kontuzji Mateusza. W ten sposób zwycięstwo przyznano Labrydze i to on otrzymał milion złotych w sztabkach.
Don Diego trafił do szpitala. Na szczęście nie stało mu się nic poważnego. Na Facebooku napisał, że "minie kilka dni i jakoś to rozchodzi". Poinformował również, że na jakiś czas znika z internetu, by odpocząć.
Podsumowując - Mateusz „Don Diego” Kubiszyn pokazał charakter, umiejętności i determinację, zostawiając w oktagonie serce i zdrowie. Jego występ przypomniał, czym naprawdę jest walka i dlaczego cieszy się szacunkiem fanów sportów walki. Ostatecznie przegrał pojedynek finałowy, ale po takim potężnym uderzeniu w "czułe miejsce" nikt był w stanie się podnieść. Mateuszowi życzymy zdrowia.

