Zdjęcie ilustracyjne fot. freepik.com
Lewica zapowiedziała prace nad wprowadzeniem tzw. podatku tłuszczowego, który miałby objąć wybrane produkty spożywcze uznawane za niezdrowe. Według zapowiedzi ugrupowania, nowa danina miałaby pełnić przede wszystkim funkcję prozdrowotną i zniechęcać do nadmiernego spożywania żywności bogatej w tłuszcze nasycone, cukry i sól.
Propozycja nawiązuje do rozwiązań funkcjonujących już w części krajów europejskich, gdzie dodatkowe opłaty nakładane są na produkty o niskiej wartości odżywczej. Lewica wskazuje, że problem nadwagi i otyłości w Polsce narasta, a system ochrony zdrowia ponosi coraz wyższe koszty leczenia chorób dietozależnych, takich jak cukrzyca typu 2, choroby serca czy nadciśnienie.
Zgodnie z zapowiedziami, wpływy z podatku tłuszczowego miałyby trafiać do ochrony zdrowia, w tym na programy profilaktyczne, edukację żywieniową oraz wsparcie leczenia chorób przewlekłych. Politycy Lewicy podkreślają, że celem nie jest karanie konsumentów, lecz zmiana nawyków żywieniowych i promowanie zdrowszych wyborów.
Pomysł już teraz budzi spore zainteresowanie i wywołuje dyskusję. Krytycy zwracają uwagę na możliwy wzrost cen żywności oraz obciążenie domowych budżetów, zwłaszcza w przypadku osób o niższych dochodach. Pojawiają się także pytania o to, jakie produkty dokładnie zostałyby objęte podatkiem i według jakich kryteriów.
Na razie propozycja ma charakter zapowiedzi programowej i nie trafiła jeszcze w formie projektu ustawy do Sejmu. Dyskusja wokół podatku tłuszczowego pokazuje jednak, że kwestie zdrowia publicznego i sposobu odżywiania coraz częściej stają się elementem debaty politycznej w Polsce.


Ważny jest umiar w jedzeniu i ruch.
Ja bym wprowadził podatek od głupoty, wtedy działacze lewicy płacili by najwięcej.
Po politykach lewicy widać ten ich zdrowy tryb życia.