fot. MasterChef TVN
Dobiegła końca przygoda Marka Pukasa z Borchowa w programie MasterChef. 19-latek w ostatnim odcinku nie poradził sobie z grasicą cielęcą i niestety musiał oddać fartuch.
W niedzielnym odcinku programu MasterChef Marek trafił do drużyny niebieskiej, z którą miał przygotować posiłki dla młodych uczestników MasterChef Junior. Według młodszych kucharzy to przeciwna ekipa przygotowała lepsze dania i drużyna, w skład której wchodził 19-latek z Borchowa trafiła do dogrywki. Niestety, w tym etapie w wyniku licytacji została mu do przygotowania grasica cielęca. Marek nie poradził sobie z tym trudnym składnikiem i jurorzy uznali, że to on powinien odpaść.
Pożegnanie Marka Pukasa było niezwykle wzruszające. Ten ambitny chłopak nie potrafił pogodzić się z myślą, że to koniec jego przygody. Pocieszyła go Magda Gessler, która przypomniała o tym, że w poprzednich odcinkach to on był najlepszy i zaproponowała mu… pracę w jej restauracji.
Marek Pukas w programie udowodnił, że potrafi gotować. Pokazał też, że jest skromnym, wrażliwym, ambitnym i sympatycznym chłopakiem.
Na swoim fanpage napisał: Niestety dzisiaj pożegnałem się z programem... Ale nie żałuję podjęcia decyzji o tym, żeby wystąpić w tym programie, spełniłem tam wszystkie największe swoje marzenia i nadal je spełniłam ! dziękuję wszystkim osobom które mi kibicują, które były ze mną od samego początku, za to że po prostu jesteście i mnie wspieracie.
W poniedziałek rano Marek Pukas będzie gościem w programie Dzień Dobry TVN.
Kliknij na obrazek, aby pooglądać odcinek:


