
Podczas niedzielnego meczu LKS Zdrój Horyniec i LKS Rolnik Wólka Krowicka doszło do bijatyki, w której uczestniczyli kibice obu drużyn oraz zawodnicy. Musiała interweniować policja. Do szpitala trafiła jedna osoba.
Do starcia pomiędzy kibicami doszło pod koniec meczu. Jak relacjonuje nam prezes Rolnika Wólki Krowickiej po strzelonej drugiej bramce dla drużyny gości przyjezdni kibice skandowali okrzyki „Wólka to potęga”. Taki wybuch radości nie spodobał się kibicom Horyńca i zaatakowali oni fanów Wólki – opowiada prezes Krzysztof Puchała
Sześciu pseudokibiców, kiboli bo inaczej ich nie można nazwać przeszło na sektor kibiców Wólki Krowickiej i zaczęło ich atakować. Tam siedziały kobiety z dziećmi! – mówi prezes Rolnika
Z kolei prezes drużyny z Horyńca Stanisław Kłos uważa, że kibice z Wólki Krowickiej od początku prowokowali fanów drużyny gospodarzy.
- Kibice Rolnika rzucali obelgami w stronę naszych kibiców. Jeden z naszych fanów został uderzony puszką z piwem – tłumaczy S. Kłos.
Gdy rozpętała się zadyma pomiędzy kibicami do bójki dołączyli także prezes Wólki Krowickiej oraz zawodnik tego klubu. Krzysztof Puchała tłumaczy nam, że ratował on syna, który był kopany.
- Gdyby nie reakcja mojego syna i moja to oni by Grześka zabili – z oburzeniem odpowiada K. Puchała
Stanisław Kłos, prezes drużyny z Horyńca powiedział nam, że po strzeleniu bramki wszyscy zawodnicy Wólki Krowickiej podbiegli pod trybuny. Zarzuca także Krzysztofowi Puchale, że w trakcie meczu przebiegł przez środek boiska i dołączył się do bójki. Agresywny był także zawodnik, syn pana Puchały, który przybiegł z ławki rezerwowych, ściągnął koszulkę i również uczestniczył w walce. – mówi S. Kłos. Mało tego, kilku zawodników Wólki Krowickiej było pod wpływem alkoholu - dodaje
Ratowałem syna – odpiera zarzuty
Na miejscu zadymy pojawiła się policja. Trochę się uspokoiło, jednak pomocy medycznej potrzebował jeden z kibiców - syn prezesa Puchały, który trafił do szpitala z wybitym barkiem. Niegroźnie ranny został także jeden z fanów Horyńca.
Sędzia wykluczył z gry Wojciecha Puchałę za „wybitnie niesportowe zachowania, zdjęcie koszulki i branie udziału w bójce na trybunach” oraz pokazał żółtą kartkę Łukaszowi Puchale za „niesportowe zachowanie i prowokacyjne gesty do kibiców”. Obaj zawodnicy Rolnika Wólki Krowickiej.
Jak opowiada nam kierownik drużyny gości, przed rozpoczęciem zadymy trzykrotnie prosił gospodarzy o interwencję służb porządkowych lub wezwanie policji. Odpowiedzieli mi, że nie widzą takiej potrzeby - mówi prezes Wólki Krowickiej
Puchała zapowiedział, że złoży doniesienie do prokuratury za niezabezpieczenie imprezy sportowej.
Według K. Puchały na miejscu nie było żadnego ochroniarza! Natomiast Stanisław Kłos twierdzi, że mecz był zabezpieczony przez ochroniarzy, ale w nieoznakowanych koszulkach. Jeden z nich został uderzony butelką w rękę i potrzebował pomocy medycznej.
Jak mówi nam oficer prasowy lubaczowskiej policji Monika Tomczyszyn Pachołek, wszczęto postępowanie w sprawie pobicia jednego z kibiców.
- W tym momencie trwają przesłuchania świadków – informuje rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Lubaczowie
Sprawą zajmuję się także Okręgowy Związek Piłki Nożnej w Jarosławiu. Niewykluczone, że obie drużyny zostaną ukarane.

