Odkąd zostało otwarte, największy ruch był w dniu oficjalnego otwarcia. Później kupcy zrezygnowali z handlowania na targowisku „Mój Rynek” i od dłuższego czasu stoi ono puste. Rządzący Lubaczowem próbują jednak ratować targowisko wybudowane za dwa i pół miliona złotych i zachęcają sprzedawców likwidując opłatę targową.
O tej nietrafionej inwestycji pisaliśmy już wielokrotnie. Rozmawialiśmy na ten temat nawet z burmistrzem Lubaczowa Krzysztofem Szpytem, który miał kilka pomysłów na rozwinięcie handlu na targowisku „Mój Rynek”. Niestety, pomimo, że kilka planów udało się zrealizować (między innymi ułatwienie dojazdu) to nowy targ nadal świeci pustkami.
Tym razem władze Lubaczowa chcą zachęcić sprzedawców likwidując opłatę targową. Mniejsze koszty prowadzania handlu dają nadzieję, że handlarze jednak wrócą na „Mój Rynek”. Brak opłaty targowej powinien wiązać się również z niższymi cenami towarów.
Przypomnijmy, że wcześniej sprzedający byli zobowiązani płacić opłatę, która była naliczana codziennie.
Sporo miejsca dla sprzedawców
Powierzchnia targowiska z placem i drogami dojazdowymi wynosi 6220m2. Na targowisku zlokalizowany jest pawilon składający się z 4 lokali handlowych i pomieszczeń sanitarnych. Przed pawilonem zlokalizowanych jest 20 boksów handlowych w formie zamkniętych kiosków. W pozostałej zadaszonej części targowiska znajdują się rzędy stołów o konstrukcji lekkiej-stalowej z blatami drewnianymi.
Pozostaje pytanie, czy pomimo tego, że pojawią się handlarze to mieszkańcy zechcą kupować na targowisku przy ulicy Handlowej?

