fot. Nadleśnictwo Lubaczów
Gwałtowna burza, która przeszła nad powiatem lubaczowskim 7 lipca, spowodowała rozległe zniszczenia. Wiatr i intensywne opady deszczu dokonały spustoszenia nie tylko w miejscowościach, ale przede wszystkim w lasach, gdzie skutki żywiołu będą widoczne jeszcze przez długi czas.
Najbardziej ucierpiały kompleksy leśne nadzorowane przez Nadleśnictwo Lubaczów. Tylko w ciągu kilku godzin złamanych i powalonych zostało tysiące drzew. Z szacunków leśników wynika, że konieczne będzie pozyskanie ponad 7000 metrów sześciennych drewna – to efekt skali zniszczeń, jakiej w tej części regionu nie notowano od dawna.
Leśnicy apelują do mieszkańców i turystów o ostrożność:
– „Uważajcie na siebie, jeśli wybieracie się na wycieczkę do lasu, gdyż w dalszym ciągu spotykamy zwisające, złamane gałęzie, które w każdej chwili mogą spaść na ziemię” – ostrzega Nadleśnictwo Lubaczów.
Choć wszystkie drogi leśne zostały już uprzątnięte i są przejezdne, warunki w terenie nadal mogą być trudne i niebezpieczne. Zwłaszcza że uszkodzone konary, które pozostały zawieszone w koronach drzew, mogą spaść bez ostrzeżenia nawet przy niewielkim podmuchu wiatru.
Burza nie oszczędziła również zabudowań. Strażacy z powiatu lubaczowskiego odebrali ponad 100 zgłoszeń dotyczących powalonych drzew, zalanych posesji oraz uszkodzonych dachów. Najwięcej strat zanotowano w gminie Horyniec-Zdrój, a także w miejscowościach takich jak Radruż, Krowica Hołodowska i Wielkie Oczy, gdzie silny wiatr uszkodził zarówno budynki mieszkalne, jak i gospodarcze. W wielu miejscach konary spadły na ogrodzenia i linie energetyczne, powodując przerwy w dostawie prądu.
Zdjęcia: Nadleśnictwo Lubaczów

