fot. archiwum Pogoń-Sokół Lubaczów
Piłkarze Pogoni-Sokoła Lubaczów odnieśli cenne zwycięstwo w półfinale okręgowego Pucharu Polski. Na stadionie w Jarosławiu pokonali JKS 2:1 i zameldowali się w wielkim finale. O awansie przesądziła niezwykle emocjonująca końcówka meczu.
Spotkanie od samego początku miało wyrównany przebieg. W pierwszej połowie obie drużyny stworzyły kilka dogodnych okazji, lecz skuteczność zawodziła. Strzały Łukasza Ziemnika i Adama Imieli zatrzymał bramkarz gospodarzy, a po stronie JKS-u bliski szczęścia był Martinez, który nieznacznie chybił w najlepszej sytuacji przed przerwą.
Po zmianie stron tempo meczu nie spadło. Jarosławianie groźnie atakowali – Maciej Szczepański próbował zatrudnić golkipera lubaczowian, a Albert Drapała nawet trafił do siatki, lecz znajdował się na spalonym. Wydawało się, że o losach awansu mogą zadecydować rzuty karne, bo żadna z drużyn nie potrafiła przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę.
Ostatnie minuty przyniosły jednak prawdziwą eksplozję emocji. Najpierw w 87. minucie do siatki trafił Yehor Kromykh, który wykorzystał zamieszanie w polu karnym i dał prowadzenie gościom. Ledwie kilkadziesiąt sekund później kibice Pogoni-Sokoła znów mieli powody do radości – Bartosz Zbroiński podwyższył rezultat, uderzając precyzyjnie obok bramkarza JKS-u. Gospodarze nie zamierzali się poddać i w doliczonym czasie gry Drapała zdobył kontaktowego gola, co sprawiło, że końcówka była nerwowa i pełna napięcia. Ostatecznie lubaczowska drużyna utrzymała prowadzenie i mogła cieszyć się z awansu do finału.
JKS Jarosław – Pogoń-Sokół Lubaczów 1:2 (0:0)
Bramki: Drapała (90+3) – Kromykh (87), Zbroiński (88)
W finale Pogoń-Sokół zmierzy się z KS Wiązownica, co będzie powtórką z ubiegłego roku. Wtedy o zwycięstwie decydowały rzuty karne, tym razem lubaczowscy piłkarze będą chcieli rozstrzygnąć sprawę na swoją korzyść już w regulaminowym czasie gry.

