fot. Państwowa Straż Pożarna
Sytuacja związana z ogromnym pożarem lasu na Lubelszczyźnie nadal jest bardzo trudna. W środowy poranek na miejscu pojawili się minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński oraz minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska. Strażacy podkreślają, że mimo częściowego opanowania ognia, pożar wciąż stanowi poważne zagrożenie dla terenów leśnych.
Według informacji przekazanych przez Państwową Straż Pożarną, ogień objął już około 300 hektarów lasu, a front pożaru ma około 800 metrów długości. Największym problemem pozostaje trudnodostępny teren oraz zmieniający się kierunek rozprzestrzeniania się ognia.
- Są zarzewia pożaru, podążamy za tym pożarem. Front pożaru ciągle się zmienia - przekazał komendant główny PSP nadbryg. Wojciech Kruczek podczas porannego briefingu.
W akcję zaangażowano ogromne siły ratownicze. Na miejscu działało rano 48 zastępów straży pożarnej, a kolejne jednostki były kierowane do działań. Do akcji skierowano również kompanie gaśnicze z Małopolski oraz moduł z województwa podkarpackiego.
Kluczową rolę odgrywa wsparcie z powietrza. Strażacy korzystają z pomocy śmigłowca Black Hawk, śmigłowców Lasów Państwowych oraz samolotów gaśniczych Dromader. To właśnie podczas jednej z takich akcji doszło we wtorek do tragedii.
W trakcie działań gaśniczych rozbił się samolot Dromader. Pilot zginął na miejscu. Jak przekazał minister Marcin Kierwiński, był to bardzo doświadczony lotnik.
Komendant główny PSP podkreślił, że warunki prowadzenia akcji były wyjątkowo trudne.
- Ogromne ilości dymu, trudna widoczność oraz wysoka temperatura znacząco utrudniały działania pilotów i strażaków - zaznaczył nadbryg. Wojciech Kruczek.
Mimo ogromnej skali pożaru służby zapewniają, że obecnie nie ma bezpośredniego zagrożenia dla mieszkańców okolicznych miejscowości. Ogień znajduje się około sześciu kilometrów od zabudowań. Strażacy podkreślają jednak, że akcja potrwa jeszcze bardzo długo.
- Czeka nas wielogodzinne, a może nawet wielodniowe dogaszanie - informują strażacy.
W działania gaśnicze zaangażowani byli również strażacy z powiatu lubaczowskiego. Na miejsce skierowano między innymi moduł gaśniczy z województwa podkarpackiego, a sytuacja była obserwowana także przez mieszkańców naszego regionu. Skala pożaru była tak ogromna, że łuna nad lasem oraz unoszący się dym były widoczne z odległości kilkudziesięciu kilometrów.
Około godziny 24:00 z wieży widokowej w Cieszanowie wykonaliśmy zdjęcie, na którym wyraźnie widać było płonący las. W linii prostej od miejsca pożaru do Cieszanowa jest ponad 20 kilometrów, co pokazuje, jak rozległy był pożar i jak ogromna była skala całej akcji.

Oto mapa obrazująca obszar pożaru



Dopatrzyłem się napisu na śmigłowcach Black Hawk cyt. ,,współfinanso wane z Funduszu Sprawiedliwości "