fot. Marcin Piotrowski
10 lutego 1940 roku rozpoczęła się pierwsza masowa deportacja Polaków na Sybir. W głąb Związku Sowieckiego wywieziono około 140 tys. obywateli polskich. Wśród nich było około 300 mieszkańców gminy Cieszanów. W związku z 81. rocznicą tamtych wydarzeń władze gminy z burmistrzem Zdzisławem Zadwornym na czele uczciły ofiary tragicznych wywózek w głąb ZSRR.
Pod pomnikami upamiętniającymi ofiary wywózek delegacja mieszkańców złożyła kwiaty oraz zapaliła znicze. Do chwili obecnej na terenie gminy mieszka jeszcze kilkanaście osób, które przetrwały wieloletnią tułaczkę i ciężkie warunki życia w głębi ZSRR.
Nad ranem 10 lutego do domów mieszkańców Dachnowa, Nowego Sioła, Dąbrówki, Czereśni, Kolonii Dąbrowskiej i Chotylubia kolbami karabinów zastukali funkcjonariusze milicji i NKWD. Akcję przesiedlenia przeprowadzono na podstawie imiennych spisów. Mieszkańcy zostali brutalnie wypędzeni ze swoich domów, by następnego dnia ze stacji kolejowej w Lubaczowie odjechać w nieznane. Przez niemal 2 miesiące podróżowali w bydlęcych wagonach, stłoczeni wraz z innymi nieszczęśnikami po 70 osób w wagonie. Wreszcie po przejechaniu prawie 5 tysięcy kilometrów dotarli do Omska. Tam zostali zmuszeni do katorżniczej pracy w tajdze. Na nieludzkiej ziemi na zawsze pozostało wielu z nich. Nazwiska tych którzy do kraju nigdy nie wrócili zostały wymienione na Pomniku ku Czci Ofiar II Wojny Światowej w Cieszanowie.
Wywózki pozostawiły olbrzymią traumę w osobach które przetrwały zsyłkę i po latach powróciły w swoje rodzinne strony. Do dziś na terenie gminy Cieszanów działa koło Związku Sybiraków. Z roku na rok światków tragicznych wydarzeń z roku 1940 ubywa. Dlatego tak ważna jest pamięć o ofiarach. Przypominał o tym w swoim wystąpieniu skierowanym do mieszkańców burmistrz Zdzisław Zadworny. „Chcemy o nich pamiętać, żeby nigdy więcej takie rzeczy się nie powtórzyły. (…) Dla nas musi to być pamiątka. Dlatego musimy dbać o to żeby był pokój. Aby nigdy nasze dzieci, nasze wnuki nie przeżywały tego co nasi dziadowie”.

