Część I: Baron w Rudzie Różanieckiej

Pałac w Rudzie Różanieckiej i jego losy dla kolejnych pokoleń tej jak i okolicznych wsi aż do II wojny światowej jawił się jak zaczarowana wyspa, na której ludzie wiodą ciekawe, sielankowe, zapierające dech w piersiach życie. Z jednej strony szara, pozbawiona blasków codzienna egzystencja i z drugiej strony świat za pałacowym murem: karoce, polowania, bale, przejażdżki konne. Działało to na wyobraźnię ludzi i robiło niesamowite wrażenie.

Spójrzmy z dystansu ponad półwiecza za kulisy pałacowego życia, popatrzmy na ten świat, który odszedł bezpowrotnie. W czasach wzmożonej pogoni za pieniądzem, pędem do bogacenia się za wszelką cenę, dzieje rodziny Wattmana ukażą nam, że mimo bogactwa jej życie nie było sielankowe, a nawet obfitowało w tragiczne akcenty .

PAŁAC

W dniu 11 lipca 1819 roku Rudę Różaniecką, Lubliniec Nowy i Stary, Hutę Różaniecką oraz kilka innych folwarków zakupił Herman Brunicki.

Wkrótce po nabyciu majątku przystąpił w Rudzie Różanieckiej do budowy okazałego dwukondygnacyjnego pałacu, a wokół niego urządził park krajobrazowy.

Kolejnym właścicielem był Jan Brunicki, którego jedyna córka Henrietta (1839-1905) poślubiła barona Ludwika Wattmana (1827-1907). Ich syn Hugo Wattman, żonaty z Marią Krystyną Lederer (1881-1931), był ostatnim właścicielem pałacu.

  

Pałac przed I wojną światową został znacznie rozbudowany, w wyniku czego stracił pierwotną harmonię i symetrię.

Do jego prawej części dobudowano wówczas niemal tej samej długości i wysokości skrzydło nowe. Znacznie krótsze i tylko parterowe stanęło też skrzydło od strony lewej, co jeszcze bardziej wydłużyło bryłę całego budynku. Przy wszystkich narożnikach dodano wieloboczne wieżyczki. Od frontu pałac ozdabia jednokondygnacyjny portyk, złożony z czterech ujętych pierścieniami kolumn, dźwigających taras górny. Otaczała go balustrada z ustawionymi na cokołach kamiennymi wazonami. Pałac nakrywał dach gładki, z mocno wygiętą połacią dolną .

W 1914 pałac został spalony przez Rosjan. Niemal natychmiast po pożarze, przy pomocy jeńców włoskich budynek odbudowano. Nie odtworzono jednak wystroju wewnętrznego wielu pomieszczeń  zwłaszcza reprezentacyjnych. Dotyczyło to m.in. holu z kominkiem wyposażonym w drzwiczki z miki. W pokoju jadalnym na parterze zachowała się tylko rozeta nad żyrandolem w postaci promieni słonecznych. Inne sztukaterie wyobrażały amorka i diabła.

W pożarze przepadło także dawne urządzenie pałacu i zbiory Brunickich. W okresie międzywojennym jedynie w pokojach ,,paradnych'' zgromadzono trochę mebli nawiązujących do do stylów historycznych, ale wykonaniem nie sięgały one poza połowę XIX wieku. Pałac dysponował wówczas kolekcją uprzęży i trofeów myśliwskich rozmieszczonych w specjalnie na ten cel przeznaczonym  pokoju na piętrze. Wśród obrazów był portret Jana Brunickiego i jego żony Marii a także obraz Wojciecha Kossaka ,,Scena z polowania” .

Ozdobą pałacu był duży 8-hektarowy park. W latach 1920 – 1939 był on systematycznie rozszerzany. W ogrodzie wyróżniała się aleja grabowa. Do parku i zabudowań pałacowych wiodły dwie stylowe bramy murowane.

Część II naszej opowieści o pałacu w Rudzie Różanieckiej pojawi się na portalu ZLUBACZOWA.PL w poniedziałek 19 grudnia.

 

Dodaj komentarz

Pamiętaj o tym, że w internecie nie jesteś anonimowy.

Nie obrażaj, nie używaj przekleństw i nie pomawiaj.

To Ty odpowiadasz, za to, co piszesz – portal w żadnym przypadku nie ponosi odpowiedzialności prawnej za Twoje teksty. Przypominamy, również że dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum. Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy nie powinien się tu ukazywać zgłoś nam to: redakcja@zlubaczowa.pl.