Na ogródku należącym do Leszka P. z Lubaczowa odbyła się ekshumacja psa, który zginął z ręki swojego pana. Informuje o tej bulwersującej sprawie Życie Podkarpackie.
Sprawa wyszła na jaw zupełnie przypadkowo. Pewna mieszkanka Lubaczowa, przechodząc tamtędy, usłyszała, jak dwaj mężczyźni chwalą się, że mają tutaj hycla, który zatłukł laską swojego psa. Akurat trafili na kobietę, która nie kryje swojej miłości do czworonogów. – Przyznam, że bardzo mnie to poruszyło. Niedługo później też usłyszałam o tym od dzieci. Opowiadały, że widziały, jak starszy pan z parteru bił laską małego psa, który tak strasznie skowyczał, że z daleka było słychać. A potem zakopał go w ogródku – opowiada, nie kryjąc emocji.
Pogłoski się potwierdziły
Lubaczów to niewielkie miasto i wieść o tym, że Leszek P. zabił psa, rozniosła się, aż wreszcie dotarła do policji, która prowadzi w tej sprawie postępowanie.
Więcej w bieżącej, papierowej wersji ŻP.
Źródło: Jacek Szwic/Życie Podkarpackie


