FAKT: Skandal w pogotowiu w Lubaczowie. Lekarz był pijany, pacjent zmarł



W dzisiejszym wydaniu dziennika FAKT na pierwszej stronie pojawił się artykuł opisujący skandaliczne zachowanie lekarza z lubaczowskiego szpitala, który nie ratował pacjenta i był pod wpływem alkoholu.

Do tej tragicznej sytuacji doszło 19 stycznia. Pan Grzegorz ze Starych Oleszyc źle się poczuł, bolał go brzuch i z trudem łapał powietrze. Żona, Pani Bożena natychmiast wezwała karetkę. Ratownicy z lubaczowskiego szpitala na miejscu pojawili się po około 20 minutach.

Jak relacjonuje żona zmarłego, lekarz Bogusław C. nie raczył nawet wyjść z samochodu. Zapalił papierosa i czekał. Na pomoc ruszyło dwóch ratowników medycznych.  Pani Bożena kilkukrotnie prosiła doktora, aby udzielił pomocy mężczyźnie. Gdy zdecydował się wyjść z karetki, to podszedł tylko do pacjenta i stwierdził, że z bólu brzucha jeszcze nikt nie umarł.

- Usiadł sobie spokojnie i w ogóle nie chciał udzielić pomocy mojemu mężowi – opowiada żona Pana Grzegorza

Tymczasem córka i żona prosiły, aby jak najszybciej udać się do szpitala. Po nosze do karetki poszli sąsiedzi, którzy byli obecni w domu, gdyż ratownicy medyczni byli zajęci ratowaniem pacjenta. Lekarz niestety w dalszym ciągu nie zamierzał ratować konającego człowieka. Zajmował się tylko wypalaniem papierosów.

Gdy w końcu Pan Grzegorz trafił do szpitala, był w krytycznym stanie. Pomimo reanimacji nie udało się go uratować. Przyczyną śmierci był zator płucny.

Załamana i zrozpaczona Pani Bożena, gdy w szpitalu zauważyła policjantów, od razu poprosiła, aby zbadali alkomatem lekarza. Ten odmówił. Pobrano mu jednak krew. Okazało się, że dwie godziny po śmierci pacjenta medyk we krwi miał 1,23 promila alkoholu!

Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci przez lekarza. Przeciwko niemu pracodawca prowadzi też postępowania dyscyplinarne.

Więcej w najnowszym wydaniu dziennika FAKT.

PRZECZYTAJ TAKŻE:

REKLAMA: